| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Autor |
Wiadomość |
jadwiga *
Dołączył: 04 Cze 2009 Posty: 5 Skąd: oswiecim
|
Wysłany: Pon Cze 08, 2009 14:24 Temat postu: A ja mam ten problem z synem |
|
|
Jak widzę,ta choroba dotyczy dziewcząt,nie znalazłam ani jednego postu który dotyczyłby chłopaka a tak jest w moim przypadku.Choroba zaczęła się ,przypuszczam ok.1,5 roku temu,przedtem bylo ograniczanie jedzenia ale nie jakieś ekstremalne-po prostu kontrolował wagę i co jakiś czas zmniejszał sobie porcje-widać było że bardzo boi się utyć.Nie od razu zorientowałam się w czym rzecz,dopiero nie tak dawno wyszło szydło z worka,przedtem łudziłam się że to nie to.Jesteśmy 5 osobową rodziną,ja jestem mocno okrągła jak i duża część naszej rodziny,pewnie się bał ,że też taki będzie.Ja jestem niestety nadopiekuńcza,zdałam sobie teraz z tego sprawę i usilnie pracuję nad tym żeby to zmienić ,mąż ma zaś naturę choleryczną,drażliwą przez co nieraz wszyscy cierpimy.W trakcie choroby zmienił się,jest bardziej agresywny,arogancki,opuścił się w nauce i w higienie osobistej,jakby przestały go interesować ciuchy i dziewczyny,ma teraz 19 lat.Byłam z nim już u psycholożki,nie wiem co jej tam powiedział,powiedziała że w/g niej ma szansę wyjść z tego sam lecz koniecznie musi znależć sobie pasję która pomoże mu z tego wyjść.Poradżcie czy tak może być bo wydaje mi się że jednak musi iść gdzieś do specjalisty,a bardzo się tego wstydzi. _________________ irena |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Angiee Lepsza od Google


Dołączył: 15 Cze 2004 Posty: 7819 Skąd: Varsovia
|
Wysłany: Pon Cze 08, 2009 18:22 Temat postu: |
|
|
Twoj syn ucieka w chorobę (zaburzania odzywiania) przed zyciem i problemami. Psycholog ma rację- musi sobie znaleźć pasję, uczyć się rozładowywaćemocje w inny niż jedzeniowy sposob.
Poczytaj forum dla bliskich- jest tu wiele porad jak traktować osoby z ED- czego nie robić. Jak pomóc wyzdrowieć. W razie pytań- pisz śmiało,. Pomożemy  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ailuros Miau?


Dołączył: 25 Cze 2003 Posty: 13552 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Wto Cze 16, 2009 19:20 Temat postu: |
|
|
Piszesz, że jesteś nadopiekuńcza, to może powodować poszukiwanie przez syna miejsca na niezależność. Tam gdzie będzie mógł tam będzi usiłował władać swoim życiem. Choleryczny ojciec może być ojcem dominującym i despotycznym, to tez może być przycyzna poszukiwania obszaru władzy u dorastającego człowieka i tę władzę będzie znajdował w kontrolowaniu jedznia. Jednak ważne jest to czy On sam odkryje swoją chorobę, czy dotrzeże, że sobie nie radzi, że choroba go dużo kosztuje, że przeszkadza. Dlatego uważaj by nie rozczulać się nad synem i nie dawać kolejnych powodów do uciekania w chorobę. Spróbuj pokazać mu, że ma problem i pozostawić decyzję co do tego co z nim zrobi jemu samemu. Możliwe, że potrzebuje pochorowac jeszcze trochę żeby odkryć, że mu to przeszkadza i wcale nie chce takiego życia.
Jednak musi sam odkryć swój udział we własnym losie. _________________ Każde znaczenie jest z naszego nadania. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
jadwiga *
Dołączył: 04 Cze 2009 Posty: 5 Skąd: oswiecim
|
Wysłany: Sro Cze 17, 2009 9:44 Temat postu: |
|
|
Ja myślę ,że syn już dostrzegł problem,ponieważ rozmawiamy na ten temat bez agresji z jego strony i wykrętów,jednakże ciągle chce stawiać czoła chorobie sam,bez terapi.Nie wiem czy się to uda,widzę że się stara panować nad sobą ale często kończy się to atakami obżarstwa.Wiem ,ze to nie jest jego wina lecz choroby,lecz czasem dochodzi z powodu tego do spięć bo potrafi zmieść z lodówki wszystko co jest i potem my musimy pościć.Mąż jest mniej wyrozumiały niż ja dlatego zdarza się że są o to awantury.Nie wiem co robić ,czy zamykać przed nim jedzenie,bo chować już próbowawam,lecz ma nosa i znajduje je.Staram sie ze wszystkich sił nie być nadopiekuńcz,rzadko rozmawiamy o chorobie,straram się też nie rozmawiać o tym ,co je,traktować go tak jakby nie był chory.Niestety sama siadam psychicznie,nie wytrzymuję już tego ,często płaczę jak nikt nie widzi.Dziękuję za odpowiedż! _________________ irena |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ethearil *****

Dołączył: 18 Maj 2007 Posty: 423 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sro Cze 17, 2009 12:45 Temat postu: |
|
|
Ludzki mózg działa w ten sposób, że gdy się człowiek czegoś uczy, najlepiej zrobić potem przerwę i zająć myśli czymś zupełnie innym oraz, co nie mniej ważne, porządnie wyspać, aby to, czego się nauczyliśmy, mogło się w głowie "poukładać".
Dlatego, gdy już przeczytasz dużą część tego podforum, to choć może to być trudne, najlepiej postarać zapomnieć o problemach na kilka dni i dopiero potem wrócić do lektury. Wszystko stanie się jaśniejsze niż teraz. Poza tym nie istnieją takie sprawy, których zrozumienia nie ułatwiłoby trochę dystansu.
Skoro sama przyznajesz, że jesteś nadopiekuńcza, pewnie bardzo się martwisz, że synowi stanie się coś złego. Wiadomo jednak, że już samo życie wiąże się z jakimś ryzykiem. Czasem spotyka naś coś dobrego, czasem złego. Podobnie jest z wyjściem z domu. Też może źle się skończyć. Rozwiązaniem nie jest jednak zostanie w domu na zawsze. Tak samo jest z dziećmi. Jedynym sposobem, aby uchronić je przed wszelkim złem, jest nigdy nie mieć dzieci. Nie da się ich też zamknąć pod kloszem, bo tylko wolny człowiek może być szczęśliwy i każdy będzie w jakiś sposób próbować swoją wolność odzyskać. Można tylko pogodzić się z tym, że każdego spotyka raz coś dobrego, a raz złego i jest to zupełnie naturalna kolej rzeczy. To właśnie nazywa się "życie". I gdy sobie lub komuś bliskiemu, nie daje się możliwości doświadczania złych rzeczy, nie daje się też możliwości doświadczania dobrych. A od tego zależy nie tylko szczęście, ale także - jak czasem wyraźnie widać - zależy też zdrowie. _________________ I closed my eyes, begin to pray
Then tears of joy stream down my face |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Katee Moderator


Dołączył: 19 Wrz 2005 Posty: 3476 Skąd: Krk/ Cz-wa
|
Wysłany: Sro Cze 17, 2009 14:42 Temat postu: |
|
|
Do tego, co napisał Ethearil dodam tylko, że usuwanie z drogi Twojego syna wszelakich czynników związanych z objawami choroby nie ma najmniejszego sensu. Bo tu tak naprawdę nie objawy są największym problemem, ale ich przyczyny, to z powodu tych przyczyn objawy są Twojemu synowi potrzebne.
Syn oczywiście sam musi dojrzeć do leczenia, ale jeśli chcesz pomóc jemu i sobie, to może warto, żebyś pomyślała o pomocy psychologa dla siebie. _________________ Altruista to człowiek, który myśli o innych nie zapominając o sobie.
(A. Camus) |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Angiee Lepsza od Google


Dołączył: 15 Cze 2004 Posty: 7819 Skąd: Varsovia
|
Wysłany: Sro Cze 17, 2009 17:29 Temat postu: |
|
|
Natomiast moim zdaniem (bardzo subiektywnym zdaniem) o ile syn ma lat naście (16, 17 etc.) i więcej, to traktowanie normalnie oznaczałoby dla mnie konieczność zapłacenia za jedzenie, które Was "zmiótł". Jeśli wy musicie "pościć" to przymykanie oczu na takie zachowanie nie jest zachowaniem normalny. Normalne za to byłoby wymaganie, żeby sam zapewnił sobie to co mu potrzebne.
Pozdrawiam,
Angiee |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kraa weteran

Dołączył: 30 Gru 2008 Posty: 647 Skąd: krk
|
Wysłany: Sro Cze 17, 2009 20:51 Temat postu: Re: A ja mam ten problem z synem |
|
|
| jadwiga napisał: |
| Jak widzę,ta choroba dotyczy dziewcząt,nie znalazłam ani jednego postu który dotyczyłby chłopaka a tak jest w moim przypadku.Choroba zaczęła się ,przypuszczam ok.1,5 roku temu,przedtem bylo ograniczanie jedzenia ale nie jakieś ekstremalne-po prostu kontrolował wagę i co jakiś czas zmniejszał sobie porcje-widać było że bardzo boi się utyć.Nie od razu zorientowałam się w czym rzecz,dopiero nie tak dawno wyszło szydło z worka,przedtem łudziłam się że to nie to.Jesteśmy 5 osobową rodziną,ja jestem mocno okrągła jak i duża część naszej rodziny,pewnie się bał ,że też taki będzie.Ja jestem niestety nadopiekuńcza,zdałam sobie teraz z tego sprawę i usilnie pracuję nad tym żeby to zmienić ,mąż ma zaś naturę choleryczną,drażliwą przez co nieraz wszyscy cierpimy.W trakcie choroby zmienił się,jest bardziej agresywny,arogancki,opuścił się w nauce i w higienie osobistej,jakby przestały go interesować ciuchy i dziewczyny,ma teraz 19 lat.Byłam z nim już u psycholożki,nie wiem co jej tam powiedział,powiedziała że w/g niej ma szansę wyjść z tego sam lecz koniecznie musi znależć sobie pasję która pomoże mu z tego wyjść.Poradżcie czy tak może być bo wydaje mi się że jednak musi iść gdzieś do specjalisty,a bardzo się tego wstydzi. |
Jadwigo, napiszę coś od siebie. Moi rodzice bardzo zaangażowali się kiedyś w moje chorowanie, przez co po pewnym czasie oboje znaleźli się na skraju załamania nerwowego, bo oni mówi jedno, a ja i tak robiłam swoje. Wniosek jest prosty i już przedstawiony, powyżej - zajmij się sobą, przecież masz swoje życie, nie rezygnuj z niego, zwłaszcza, że syn i tak zacznie się leczyć, kiedy on uzna to za stosowne. Zadręczanie się naprawdę nie pomoże.
Po drugie, w świetle Twoich zacytowanych przeze mnie słów, powinnaś namawiać go do tego, by się uczył, wychodził do ludzi; pomyśl - czy pomoże mu zjedzenie jednego normalnego posiłku? NIE, nawet jeśli go zmusisz, by jadł. Natomiast jeśli będziesz egzekwować wypełnianie przez niego swoich obowiązków, czy zakomunikujesz mu, że dobrze by było, gdyby wyszedł z domu, pobył z przyjaciółmi, wtedy możesz mu pomóc, bo pokażesz, że są ważniejsze sprawy niż odżywianie i zaburzenia jedzenia.
Wydaje mi się, że rodzice bardzo by mi pomogli, gdyby zachowywali się właśnie w ten sposób, może nie zostawałabym sama ze swoim szaleństwem i przypomniała sobie inne istniejace aspekty życia... Zreszta teraz, gdy zdrowieję, bliscy często "przypominają" mi o chorobie pilnowaniem, czy zjadłam tak więc, nie tędy droga.
Przepraszam moderatorow za zabranie głosu tutaj, ale nie mogłam się powstrzymać, jesli naruszylam regulamin (choc wydaje mi sie,ze nie) zapewne zostanę ciachnięta |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Angiee Lepsza od Google


Dołączył: 15 Cze 2004 Posty: 7819 Skąd: Varsovia
|
Wysłany: Sro Cze 17, 2009 23:34 Temat postu: |
|
|
Nie zostaniesz
Pozdrawiam,
Angiee |
|
| Powrót do góry |
|
 |
jadwiga *
Dołączył: 04 Cze 2009 Posty: 5 Skąd: oswiecim
|
Wysłany: Czw Cze 18, 2009 9:28 Temat postu: |
|
|
Bardzo dziękuję za odpowiedzi,jestem pokrzepiona na duchu i już mi lepiej,zastosuję się do uwag i zobaczę co będzie.Już nie czuję sie tak samotna z tym problemem i tak bezsilna.Pozdrawiam wszystkich! _________________ irena |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Gogola **
Dołączył: 20 Cze 2005 Posty: 20 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sob Wrz 26, 2009 20:41 Temat postu: |
|
|
Byłam przez wiele lat współuzalerznioną matką chorej córki. No
cóż. nie ma dobrej i mądrej rady na to jeśli dzieciak nie chce się leczyć. Trzeba wtedy zacząć od siebie. Po wielu latach zrozumieałam , że ja też byłam chora w innym sensie. Córka mną manipulowała i zorzumimiałam to dopiero niedawno. NIe chciała pomocy, odrzucała wszystko - zrozumiałam, że muszę zacząć od siebie. Pomogły mi słowa : Daj mi pogodę ducha abympogodziła się z tym czego zmienić nie mogę, odwagę aby zmienić to co zmienić można, i mądrość aby zrozumieć różnicę. Współczuję bardzo wszystkim bliskim i oby wyszli na prostą tak jak ja, chociaż córce nie pomogłam ale pomogłam samej sobie. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
jadwiga *
Dołączył: 04 Cze 2009 Posty: 5 Skąd: oswiecim
|
Wysłany: Nie Wrz 27, 2009 22:08 Temat postu: |
|
|
No cóż,choroba u syna nadal trwa i dalej nie chce nigdzie chodzić na terapię,ale parę rzeczy się zmieniło.Chociaż nadal ma napady wilczego głodu ,może nie mniejsze niż wcześniej ale w pewnym sensie ożył, znacznie więcej wychodzi do kolegów,są nawet jakieś dziewczyny,poprawił oceny i zdał do następnej klasy,pojawiły się uniego też nowe zainteresowania.Wszystko to napawa mnie nadzieją że idzie ku lepszemu,może to jednak wpływ aury,wakacji,-zobaczę jak będzie teraz.Wiele ze sobą rozmawiamy,zdecydowanie więcej niż kiedyś,nie na tematy choroby i przekonuję sie że jest naprawdę inteligentny i i z dobrymi zasadami chłopak.Zdaję sobie sprawę że w dużej części ja przyczyniłam się do jego choroby przez swoją nadopiekuńczość i niewłaściwy stosunek do jedzenia,oczywiście niechcący.Sama od dziecka byłam jak się to mówi przy kości choć nie byłam otyła,po urodzeniu dzieci kilogramów przybywało i przybywało aż doszlam do otyłości olbrzymiej,i choć wielokrotnie podejmowałam próby zmiany tego na stałe nie udało się.Dlatego nie mogłam znieść że moje dzieci są trochę okrągłe,choć nic nie mówiłam myślę że one oto wyczuwały.Ze starszą córką też miałam problemy ale nie tej wagi,niby jest zdrowa ale ciągle wymyśla jakieś nowe diety ,ma troszeczkę za dużo ciała ale i tak jest śliczną dziewczyną ,cóż z tego jak w to nie wierzy.Zmagam się z poczuciem winy i klęski,choć wiem że to nic nie da,ale pewnie trzeba taki etap przejść.Oprócz czytania forum zakupiłam książkę na temat bulimii ,są tam metody i ćwiczenia,treningi pozwalające odzyskać zdrowie i zaczynam się wgryzać w nią,jak nie pomoże synowi może pomoże mnie bo niewątpliwie tej pomocy potrzebuję.Dziękuję bardzo za zainteresowanie i pozdrawiam ! _________________ irena |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Gogola **
Dołączył: 20 Cze 2005 Posty: 20 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Pon Wrz 28, 2009 12:53 Temat postu: |
|
|
| Zazdrpszczę i podziwiem twój optymizm. W żadnym wypadku nie obwiniaj siebie za to co się stało z synem. Też byłam na tym etapie i to przerabiałam. Jeśli chłopak sam dostrzega problem to już jest sukces. Jeśli nie, na nic się nie zdadzą twoje wysiłki. Dużo wody i czasu upłynęło zanim zrozumiałam, że muszę zająć się sobą. W każdym bądź razie życzę powodzenia, wiary i nadziei że wszystko będzie ok. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ethearil *****

Dołączył: 18 Maj 2007 Posty: 423 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Pon Wrz 28, 2009 20:45 Temat postu: |
|
|
| Gogola napisał: |
| W żadnym wypadku nie obwiniaj siebie za to co się stało z synem |
Zależy, jak to rozumieć. Bezproduktywne obwinianie się na pewno do niczego dobrego nie prowadzi. Ale zupełnie spokojne, odpowiednio zdystansowane i dojrzałe zrozumienie czynników prowadzących do choroby, w tym swoich błędów, sprawia, że przynajmniej można przestać je popełniać teraz i uniknąć w przyszłości.
Ani zamartwianie się, ani udawanie, że czegoś nie ma, choć bardzo często spotykane, nie prowadzą donikąd. I na pewno nie pomagają odzyskać równowagi wewnętrznej. Pierwsze odbiera realne spojrzenie, a drugie może się skończyć tym, że któregoś dnia, z jakiegoś powodu, prawda "nagle" spadnie na człowieka "z zaskoczenia" i będzie jeszcze trudniej. Albo też będzie musiał rozwijać swoją ignorancję dotąd aż stanie się kompletnym idiotą. _________________ I closed my eyes, begin to pray
Then tears of joy stream down my face |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
Mam nadzieję, że strona poświęcona problemom z jakimi wiąże się
anoreksja, bulimia i inne ED oraz to forum - również poświęcone tematyce zaburzeń odżywiania
(bulimia, anoreksja, otyłość) okazały się pomocne. Mam również nadzieję, że bulimia i anoreksja
przestaną być problemem - a Wy nie przestaniecie być gośćmi glodne.pl.
do zaindeksowania | | terapia
phpBB © 2001, 2002 phpBB Group
|