Anoreksja, Bulimia


forum dyskusyjne 

ProfilProfil
Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości
ZalogujZaloguj
RejestracjaRejestracja

Anoreksja

,

bulimia

, kompulsywne objadanie się, jedzenie nałogowe, nadwaga, otyłość - zaburzenia łaknienia da się wyleczyć. Forum jest dla dotkniętych przez zaburzenia odżywiania, ich rodzin i znajomych. Terapia jest niezastąpiona - jednak to forum może pomóc znaleźć odpowiedzi na pewne pytania. Pomóc zrozumieć czym jest anoreksja, bulimia czy inne zaburzenia łaknienia i jak zacząć żyć, by stały sie niepotrzebne.
Problem z założeniem konta? Nie dostajesz potwierdzenia rejestracji? Pisz koniecznie: bartek_s
Informacja o grupach w Warszawie!
SzukajSzukaj
    UżytkownicyUżytkownicy    GrupyGrupy  FAQFAQ  

--> Regulamin Forum
Zapraszamy na stronę: www.glodne.com

Bliscy grają w ED
Idź do strony 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Glodne Strona Główna -> Dla Bliskich
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
aniak
****


Dołączył: 23 Maj 2004
Posty: 111
Skąd: szczecin

PostWysłany: Sob Wrz 11, 2004 17:37    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Właśnie przeczytałam ten temat. Wcześniej jakos mi umknął.
Chciałam Wam bardzo podziękować za teakie szczere wypowiedzi.

pasterka napisał:
zamiast tego czego bylo trzeba czyli wsparcia ja widzialam w nich glownie panike. to mi tylko utrudnialo wszystko bo nie dosc ze samej mi bylo ciezko to jeszcze martwilam sie o nich ze musza sie o mnie martwić


Dopiero czytając to zdałam sobie sprawę, ze mimo ostrego treninigu (uczę się mądrze kochać moja chorą siostre od pół roku) dalej bynajmniej nie ułatwiam jej powrotu do zdrowia, bo (niestety) cały czas panikuję.
Przestać się bać nie mogę - w koncu tu chodzi o moją Siostrę Exclamation Ona moze umrzeć....
Ale może rzeczywiście udało by mi się powstrzymać od okazywania tego lęku wobec niej, a na miejsce uwag wypływających z tego strachu dać jej słowa otuchy, wiary w nią, że wyjdzie z tego... nawet jeśli ma akurat "gorsze dni" i bardzo trudno o taką wiarę.
_________________
Lepiej zapalić świeczkę, niż narzekać na ciemność Wink
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
pasterka
fighter
fighter


Dołączył: 11 Lut 2004
Posty: 4884
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Sob Wrz 11, 2004 17:57    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

wydaje mi sie ze chodzi o to ze... wiadomo ze tego nie mozna bagatelizowac, ale nie umiera sie od razu... zwlaszcza jak ktos zaczyna chorowac, wszyscy zachowuja sie jakby ten ktos mial umrzec lada dzien. ja rozumiem ze to nielatwe pozbyc sie takiego myslenia, bo automatycznie myslimy zeby uniknac tego co najgorsze... ale chyba warto tez zrozumiec ze dla bliskiej osoby wcale najgorsze nie jest to ze moze zupelnie w koncu zniknac z tego swiata tylko to ze musi sobie z nim teraz radzic. wiec jesli chcemy pomagac i bronic bliskich przed najgorszym to bronmy przed tym co ich tak bardzo boli - co sprawia ze chca zniknac ze swiata, a nie przed tym ze w koncu moze im sie to udac... tak mi sie wydaje...
_________________
każdy problem ma rozwiązanie. jeśli nie ma rozwiązania to nie ma problemu.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Ailuros
Miau?
Miau?


Dołączył: 25 Cze 2003
Posty: 14771
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Sob Wrz 11, 2004 19:46    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Aniak napisał:
na miejsce uwag wypływających z tego strachu dać jej słowa otuchy, wiary w nią, że wyjdzie z tego... nawet jeśli ma akurat "gorsze dni" i bardzo trudno o taką wiarę.


Słowa otuchy i wiary to bardzo kruchy element. Nie możesz mówić "więrzę,
że sobie poradzisz",
bo obciążasz odpowiedzialnością za swoje zadowolenie
ją, a ona nie chcąc Cię rozczarować nie powie Ci o chorowaniu prawdy, bo
boi się Twojej w nią wiary. "jesteś taka dzielna"-iśćie znienawidzony przezemnie
frazes. "na pewno będzie dobrze"-a dasz mi gwarancję na piśmie? jak się
gada takie rzeczy, to prosze jeszce wziąć za nie odpowiedzialność.
"Tobie na pewno się uda"-a jak się nie uda? Nie zrozum
mnie źle, ale wspieranie jest bardzo trudne, może poszukaj książeczki
"a jeśli to zaburzenia odżywiania" tam są rady dla osób towarzyszących.
_________________
Unikać emocji, to znaczy unikać życia.
Nawet najmniejsza pomoc może coś zmienić.
Nigdy nie wiesz gdzie znajdziesz dom.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Fifetka*
!!!Magyster!!!


Dołączył: 07 Wrz 2004
Posty: 1680
Skąd: NL

PostWysłany: Sob Wrz 11, 2004 21:08    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Czasem wydaje mi się, że rodzice chorych na ED sa w gorszej sytuacji niż oni sami. Dla moich rodziców był to ogromny wstrząs. O ile moja mama wyszła z tego ze zdrowym podejściem, o tyle mój tata stara się sprawę zuełnie przemilczeć i zapomnieć. Irytuje mnie to. Ja jednak ciągle nie umiem rozmawiać zupełnie szczerze z rodzicami. A szkoda.
Katia-podziwiam za twoją chęć zdobycia jak najwiekszej ilości informacji na ten temat i odwagę poproszenia obcych o radę. Moi rodzice tego nie potrafią i nie chcą.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
aniak
****


Dołączył: 23 Maj 2004
Posty: 111
Skąd: szczecin

PostWysłany: Sob Wrz 11, 2004 22:20    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Ailuros - zrozumiałam. Ale... więc co Question
- Panika i okazywanie jej że sie o nią boje - nie - bo to ją dodatkowo obciąża;
- "wierzę, że dasz sobie z tym radę" - też nie - efekt ten sam....

A więc jak przy niej być Question jak jej to okazać Question jak z nia rozmawiać Question CZy już całkiem milczeć Question Exclamation

A co do tej ksiązeczki - wiesz moze, gdzie mozna ją znaleźć ?- tak oreintacyjnie przynajmniej. Czy w jakichś księgarniach medycznych?
_________________
Lepiej zapalić świeczkę, niż narzekać na ciemność Wink
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
Angiee
Lepsza od Google
Lepsza od Google


Dołączył: 15 Cze 2004
Posty: 7959
Skąd: Varsovia

PostWysłany: Sob Wrz 11, 2004 23:17    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Moja rodzina nie wie. Nigdy im nie powiedziałam. Nie umiełam, nie miałam sumienia. Natomiast wie moja najlepsza przyjaciółka, której składam wielkie podziekowanie za to jak postepuje. Jeśli można uznać kogoś za ideał postepowania z chorym na ED, to ona właśnie nim jest.
Zastanowiłam się przed chwilą czy bolało ją to co ja ze sobą robiłam. I pierwsząmyślą było- "nie". Chwila przerwy... i jedak musiało ją boleć. Mnie by bolało gdybym byla n jej meijscu. Nie okazywala tego. Troska o moją osobę była jakby powyżej mnie. Nie bardzo wiem jak to wyrazić słowami (to pewnie wina mojej gorączki). Chodzi mi o to, że nie okazywała mi bezpośredniu lęku o mnie, ale on był. Był ponad mną. Istaniał w taki sposób, żeby mnei czułą jego cieżaru.
Moze poprosze ja zeby napisala na forum jej odczucia na temat tego wszytkiego. Skoro ja odbieram jej stosunke do mnie jak najbardziej poprawinie, to moze warto zeby ona podzielila sioe swoimi odczuciami.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
aniak
****


Dołączył: 23 Maj 2004
Posty: 111
Skąd: szczecin

PostWysłany: Nie Wrz 12, 2004 12:36    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Wczoraj bardzo mnie dotknęło to, co napisała Pasterka i potem Ailuros, dlatego sama pisałam pod wpływem emocji...
Dziś nieco ochłonęłam i mogę powiedzieć że nie jest tak źle. Nie mam juz tylko samych pytań, mam tez kilka odpowiedzi.
Wczoraj wieczorem (a właściwie już w nocy) długo rozmawiałam z moją siostrą. A zatem potrafię jednak z nia rozmawiac... I po tej rozmowie wychodzi mi na to, ze jest jedno, co zawsze mogę zrobić - mogę ją wysłuchać. O tym tez pisała Pasterka, gdy pisała o panu "Sławnym", ale mnie wczoraj tak poraziło to o panice, ze na ten post nie zwróciłam należytej uwagi.
Moja wczorajsza rozmowa z siostrą wyglądała właśnie tak: ona mówiła, ja słuchałąm. I ona z takiego przebiegu rozmowy była zadowolona, powiedziała, ze nic wiecej nie oczekuje, że wystarczy jej możliwosc wypowiedzenia sie i świadomosc bycia usłyszaną.
CZaem nie jest łatwo jej słuchać, bo "serce krwawi" wobec jej cierpienia. Raz poprosiłam ją, by taki "najcieższy kaliber" wypowiedzi mi oszczędziła. Wczoraj to odwołałam. Jeśli w ten sposób jej pomagam, to warto.

To tyle na razie
Pozdrawiam
_________________
Lepiej zapalić świeczkę, niż narzekać na ciemność Wink
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
Ailuros
Miau?
Miau?


Dołączył: 25 Cze 2003
Posty: 14771
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Nie Wrz 12, 2004 16:50    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Co mówić? Możę wróce do tego... W swoim otoczeniu masz pewnie więcej
niż swoją siostrę i prowadzisz z tymi ludźmi interakcje, która nie ma nic
wspólnego z zaburzeniami odżywiania, ani żadnymi innymi problemami,
zwykłę rozmowy, codzienne sprawy. Myślę, że zrobiłabyś najlepiej gdybyś
wobec swojej siostry zastosowała postawę "jesteś normalna", mówisz o
rozmowie, to dobrze, że rozmawiacie, ale nie rozmawiajcie o anoreksjki o
jej jedzeniowym wydziwianiu, bo robisz za ofiarę jej choroby, rozmawiajcie
o czymś Więcej niż zaburzeniu, rozmowy o żąrciu możesz schować pod
dywan, są tyle warte. Jeśli pozwalasz robić z choroby treść waszych stosunków,
to niestety przegrywasz. Dożywiasz chorobę.
_________________
Unikać emocji, to znaczy unikać życia.
Nawet najmniejsza pomoc może coś zmienić.
Nigdy nie wiesz gdzie znajdziesz dom.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
zojka
zabanowana na amen :-)


Dołączył: 27 Maj 2004
Posty: 3211
Skąd: wwa

PostWysłany: Nie Wrz 12, 2004 17:20    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

podpisuję się pod wypowiedzią Ailuros. Sytuacja jak wyjęta z mojego życia. Jak powiedziałam o mojej chorobie najbliższym znajomym, stała się ona takim głazem w naszych kontaktach. Nie wątpię, że z troski o mnie, zaczęli ze mną rozmawaić niemal ciągle o moim samopoczuciu, najczęstsze pytanie z tamtego okresu :"Jak się CZUJESZ magda?". To, że choroba właściwie była centrum naszych rozmów, spowodowało, że urosła ona nawet w moich oczach do niebotycznych rozmiarów. Stała się cholernie ważna, właściwie najwazniejsza. W końcu powiedziałam znajomym, że nie chcę ciągle rozmawiać o bulimii, że takie ciągłe roztrząsanie jej, na wszelkie możliwe sposoby, to raczej nic dobrego.
I wiesz, że to była świetne posunięcie. Nie mówię, że teraz znajomi zupełnie nie orientują się, jak się mają u mnie sprawy. Ale ruszamy ten temat w sumie bardzo rzadko. Albo jak ja mam silną potrzebę wygadania się, albo jak oni chcą się czegoś o tym dowiedzieć.
No chodzi mi o to, że właśnie najlepsze jest traktowanie osoby chorej normalnie, zwyczajnie, bez tego ciągłego troskliwego spojrzenia i bez tych wszystkich tekstów "jaka ty dzielna", etc. Niech wszystko wygląda tak, jak dawniej, z tą różnicą, że Ty możesz czasem spytać siostrę, jak się czuje, a ona wie, że może na Ciebie w razie czego liczyć.

trzymaj się.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
aniak
****


Dołączył: 23 Maj 2004
Posty: 111
Skąd: szczecin

PostWysłany: Nie Wrz 12, 2004 19:27    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

ja staram się traktować moją siostrę normalnie. Dalej razem wychodzimy na zakupy czy do kina, rozmawiamy o facetach itd... Nigdy (a przynajmniej tak mi się wydaje) nie zaczynam sama tematu anoreksji. Tylko jak ona zaczyna, to staram się słuchać, nie przerywać. CZY TO LE Question
Ai, mówisz, ze wchodząc w ten temat, "dozywiam chorobę". Czy mam jej wiec brutalnie przerywać, nie pozwolić sie wygadac Question Jak to wpłynęłoby na nasze relacje, wolę nie myśleć...
_________________
Lepiej zapalić świeczkę, niż narzekać na ciemność Wink
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
pasterka
fighter
fighter


Dołączył: 11 Lut 2004
Posty: 4884
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Nie Wrz 12, 2004 19:39    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

a ja mysle ze o chorobie tez warto rozmawiac. byle w zdrowych proporcjach i o rzeczach waznych. na pewno dla osoby stojacej z boku choroby jest trudne odroznienie tego co w tym wazne od tego co szkodliwe... ale chyba mimo wszystko warto... zreszta juz sama nie wiem...
_________________
każdy problem ma rozwiązanie. jeśli nie ma rozwiązania to nie ma problemu.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Ailuros
Miau?
Miau?


Dołączył: 25 Cze 2003
Posty: 14771
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Nie Wrz 12, 2004 20:37    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Ailuros napisał:
Jeśli pozwalasz robić z choroby treść waszych stosunków,
to niestety przegrywasz. Dożywiasz chorobę.


Tak napisałam prosze nad tym pomyśleć.

pasterka napisał:
a ja mysle ze o chorobie tez warto rozmawiac. byle w zdrowych proporcjach i o rzeczach waznych


sprecyzuje "rzeczy ważne" wymień je.

Choroba jest sposobem dla chorego na interakcje z otoczeniem i co powinno
otoczenie zrobić? Nie pozwolić się takiej metodzie na życie sprawdzać. To
nie może funkcjonować.
_________________
Unikać emocji, to znaczy unikać życia.
Nawet najmniejsza pomoc może coś zmienić.
Nigdy nie wiesz gdzie znajdziesz dom.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Angiee
Lepsza od Google
Lepsza od Google


Dołączył: 15 Cze 2004
Posty: 7959
Skąd: Varsovia

PostWysłany: Nie Wrz 12, 2004 21:35    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

tzn ja to odbieram tak( i pisać będe tylko o swoich odczuciach, nie uogólniając)
Arrow stosunek ludzi do mnie ( taki dealny) to taki z ktoreego wyłączona jest kwestia mojego wyglądu i mojego jedzenia( czy też niejedzenia)
Arrow istnieje dla nich jako człowiek,a w chwili gdybym chciała wprowadzić jakieś swoje chorobowe zagranie, oni by nie "dokarmiali" moich schiz ( czyli np. rozmowy o moim wygladzie)
Arrow moje otoczenie powinno mnie akceptować taką jaką jestem, nawet jeśli ja siebie w danym momencie nie będe akceptowała(brzmi ja utarty frazes, ale mi się jednak wydaję, że to bardzo ważny punkt w moich relacjach z ludzmi)
Arrow moja rozmowa z otoczeniem o chorobie to bardzo trudna kwestia. W rzeczywistości wygląda to tak, uważam, że nie każdy powinien rozmawiaćz chorym na temat ED. Może to brzmi dziwnie, ale moim zdnaiem bardzo łatwo tylko zaszkodzić. Mechanizmy choroby są bardzo złożone i ktoś kto, albo sam tego nie przezyl, albo nei ma duzej wiedzy na temat choroby, latwo moze wpasc w scenariusz jaki pisze dla niego sam chory. Ja kiedys czesto prowadzilam rozmowy z ludzi w taki sposob nimi manipulujac zeby ulyszec to co chcialam. Dziwne to i bynajmniej nie chwalebne. Ale jestem pewna ze nad rozmowami o ED ciezko panować tak zeby nie zszkodzily choremu....


( jakos malo jasne mi sie wyaje to co napisalam, ale pozno sie zaczyna robic i nie mam sily juz tego prostowac....)
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
aniak
****


Dołączył: 23 Maj 2004
Posty: 111
Skąd: szczecin

PostWysłany: Pon Wrz 13, 2004 11:00    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Trochę sie pobronie (zacznę od konca) Wink
Arrow Angiee: z mojej strony siostra nie musi sie obawiać zadnych uwag o swoim wyglądzie i jedzeniu/niejedzeniu. Jak juz pisałąm, nie zaczynam tematu choroby. Akceptuję ją i kocham, bez względu na to, co czyni ze swoim zyciem.
Arrow Pasterko, czy mogłabyś mi jakoś pomóc odróżnic rzeczy ważne od szkodliwych Question Nie chce szkodzić mojej siostrze, tylko jej pomóc
Arrow Ai: Tak, mam innych ludzi w swoim otoczeniu i mam z nimi interakcje. Niemniej polegają one m.in. na tym, ze słucham ich, gdy chcą mi coś powiedzieć. Również z nimi żartuję, rozmawiam "o wszystkim i o niczym", ale kto powiedział, ze nie ma tego w mojej relacji z siostrą Question A jaka byłaby relacja, gdyby konczyłą sie na błahostkach, gdybym w momencie, gdy ktoś opowiada mi o swoim problemie "zatykała uszy" (lub na odwrót - gdybtm to ja nie była wysłuchana) Question Czy taka relację nazwałabyś dobrą, a takiego człowieka przyjacielem Question
_________________
Lepiej zapalić świeczkę, niż narzekać na ciemność Wink
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
Ailuros
Miau?
Miau?


Dołączył: 25 Cze 2003
Posty: 14771
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Pon Wrz 13, 2004 11:54    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Są problemy i PROBLEMY należy rozmawiać o tych właściwych rzeczach
może ja poczekam co powie o nich pasterka. Kiedy osoba chora chce nas
naciągnąć na rozmowę o jedzeniu i wyglądzie należy ja spławić, kiedy chce
rozmawiać np o swoim strachu (nie tym przed jedzeniem) o swoich relacjach
z otoczeniem, o niepewności, a nie o swojej marności i ułomności to należy
podjąć się takeij rozmowy.
_________________
Unikać emocji, to znaczy unikać życia.
Nawet najmniejsza pomoc może coś zmienić.
Nigdy nie wiesz gdzie znajdziesz dom.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu       Forum Glodne Strona Główna -> Dla Bliskich Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następny
Strona 1 z 7

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

Mam nadzieję, że strona poświęcona problemom z jakimi wiąże się anoreksja, bulimia i inne ED oraz to forum - również poświęcone tematyce zaburzeń odżywiania (bulimia, anoreksja, otyłość) okazały się pomocne. Mam również nadzieję, że bulimia i anoreksja przestaną być problemem - a Wy nie przestaniecie być gośćmi glodne.com. do zaindeksowania | | terapia

phpBB © 2001, 2002 phpBB Group