Anoreksja, Bulimia


forum dyskusyjne 

ProfilProfil
Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości
ZalogujZaloguj
RejestracjaRejestracja

Anoreksja

,

bulimia

, kompulsywne objadanie się, jedzenie nałogowe, nadwaga, otyłość - zaburzenia łaknienia da się wyleczyć. Forum jest dla dotkniętych przez zaburzenia odżywiania, ich rodzin i znajomych. Terapia jest niezastąpiona - jednak to forum może pomóc znaleźć odpowiedzi na pewne pytania. Pomóc zrozumieć czym jest anoreksja, bulimia czy inne zaburzenia łaknienia i jak zacząć żyć, by stały sie niepotrzebne.
Problem z założeniem konta? Nie dostajesz potwierdzenia rejestracji? Pisz koniecznie: bartek_s
Informacja o grupach w Warszawie!
SzukajSzukaj
    UżytkownicyUżytkownicy    GrupyGrupy  FAQFAQ  

--> Regulamin Forum
Zapraszamy na stronę: www.glodne.com

Krok do przodu
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Glodne Strona Główna -> Dla Wszystkich
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Awika
weteran


Dołączył: 21 Maj 2006
Posty: 828
Skąd: z wysp.

PostWysłany: Nie Lut 26, 2012 13:52    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Chyba wlasnie zostalam zrozumiana tak, jak bardzo nie chcialam zostac zrozumiana, bo wyrazu "udawanie" uzylam siwadomie i celowo, jednak nie majac na mysli doslownie tego znaczenia. Dlatego wlasnie wpisalam go w cudzyslowiu. Ok, moze ktos moglby opatrznie zrozumiec to co napisalam i dlatego zostalo to wyciete. W porzadku. Tylko, ze ja wiem, ze na mnie to zadzialalo, bo to co napisalam bylo tylko fragmentem z mojego zycia w tamtym okresie. Bo wg mnie, wiele z ed to tez jest kwestia przyzwyczajenia (to mozecie wyciac jesli jest nie ok)

A co do udawania, to jasne, ze nie chodzi mi o prawdziwe udawanie. Mysle, ze juz jakis czas temu zaczelam walczyc o siebie i jak nigdy wczesniej byc szczera ze soba i obwieszczac najblizszemu otoczeniu swoje roszczenia...i jak sie z tym czuje. A to, ze nie zawsze jest jak bym sobie tego zyczyla to inna strona medalu. Tu nawiazuje do mojego tematu na JMZ. I wlasnie z tym normalna, realna rzeczywistoscia sie mierze. Jak kazdy inny czlowiek. Dlatego pomimo, ze tyyyle bym juz chciala, a nie mam, nie chce sie na tym koncetrowac a zaczac cieszyc bardziej i doceniac dzien dzisiejszy. Bo myslac ciagle o przyszlosci trace TU I TERAZ i nigdy tak naprawde nie poczuje zycia. O to mi chodzilo w moim postanowieniu zrelaksowania sie. Duzo tez ma tu wplyw innej osoby, ktorej przeciez nie zmienie, wiec po co mam sie frustrowac, ze cos jest nie po mojemu. Lepiej zajac sie wlasnym komfortem psychicznym. NIE PRZEZ UDAWANIE, ZE CZEGOS NIE MA ale przez np. zaprzestanie boczenia sie za cos czego nawet nie pamietam. A podejsc do problemow umiejetnie i sprobowac o nich pogadac kiedy atmosfera jest przyjazna. A nie ciagly wq* na cos, czego jak juz napisalam, nie pamietam, bo ciagnie sie nie przegadany tak dlugo. Moje wybory. Ciagle ucze sie co wybierac.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
Awika
weteran


Dołączył: 21 Maj 2006
Posty: 828
Skąd: z wysp.

PostWysłany: Nie Lut 26, 2012 14:12    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Moze niepotrzebnie wybralam wyraz: udawanie,
bo bardziej chodzilo mi o pozytywna afirmacje dla samej siebie, jak w tym watku:

http://forum.glodne.pl/1-vt5340.html?postdays=0&postorder=asc&start=0

Mam nadzieje, ze to troche wyjasnilo co mialam na mysli Smile
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
Kaś
Moderator
Moderator


Dołączył: 17 Mar 2005
Posty: 1294

PostWysłany: Nie Lut 26, 2012 14:41    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Nie wiem co było napisane w tamtym zdaniu, natomiast już tamtą wypowiedź widziałam właśnie przez afirmację. Swego czasu pozytywna afirmacja bardzo i pomogła, nosiłam w portfelu kilka ważnych dla mnie zdań, obecnie w gorszych momentach już nie muszę czytać, wystarczy, że sobie przypomnę.

To co napisałaś, skojarzyło mi się z daniem sobie prawa do spróbowania czegoś innego. Może na początku bez przekonania ale też nie przeciwko sobie.

Awika napisał:
Bo myslac ciagle o przyszlosci trace TU I TERAZ i nigdy tak naprawde nie poczuje zycia.

Smile

Moim ostatnim "krokiem" było zauważenie, co tak bardzo mi przeszkadza w rozmowach z mamą. Teraz zastanawiam się co z tym zrobić. Na razie spuściłam emocje dobrze wypłakując się w czyimś towarzystwie.
_________________
Naszymi największymi wrogami są strach przed zmianą i absurdalne ograniczenia, które sami sobie wymyślamy w imię konwenansów wymyślonych przez społeczeństwo...
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
Awika
weteran


Dołączył: 21 Maj 2006
Posty: 828
Skąd: z wysp.

PostWysłany: Nie Lut 26, 2012 22:08    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Wlasnie dla mnie to taka forma zaprzyjaznienia sie ze soba. Nawet nie mowie zadnych afirmacji....bo to jakos nie ja, ale o nastawienie mi chodzi. Ale to nie one tak naprawde chce zeby mialy wplyw na moje sampoczucie, tylko ja sama. Przez zdanie sobie sprawy, ze nie wszystko wymaga takiej smiertelnej powagi.
I dzieki temu moze przyjemniej spedzialm dzis czas w kinie Smile Cieszac sie byciem tam zamiast boczenia sie, ze
"taaak, tyle czasu musialam czekac zeby pojsc na glupi film, ze pewnie teraz przez kolejne pol roku bede musiala znowu jeczec zeby tak wyjsc. Po co mam pokazac, ze mnie to cieszy. Jeszcze pomysli, ze to mi teraz wystarzy na dlugo"

Wstyd przyznac, ale wlasnie takie mysli mialam. Bardzo dlugo i wiele razy. I choc byly i sa nadal szczere, i nadal tak mysle, to nie chce dac sie im zwariowac, bo przeciez MOGE sie mylic, a do tego wieczoru juz szansy wrocic nie bede miala. Wiec po co to roztrzasac. Lepiej cieszyc sie, ze spodobaly mu sie 2 zapowiedzi, wiec jest szansa na kolejne, wspolne wyjscie. Bo bylo milej niz myslalm.

To tylko taki przyklad.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
Selma
weteran


Dołączył: 05 Gru 2005
Posty: 1420

PostWysłany: Pią Mar 02, 2012 15:01    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Krokiem do przodu jest dla mnie możliwość korzystania z tego forum. Zarejestrowałam się jeszcze w 2005 roku ale przez kolejne 5 lat bałam się cokolwiek powiedzieć. Czułam się gorsza, nudna, bałam się oceny.
Teraz nie tylko dość swobodnie mogę sobie popitolić, ale co ważniejsze korzystam z tego, korzystam ze wsparcia. Czyli mogę coś wziąć dla siebie i zachować, zamiast uciec, zdeprecjonować i odrzucić.
_________________
“Ever tried. Ever failed. No matter. Try Again. Fail again. Fail better.” (S. Beckett)
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
Ailuros
Miau?
Miau?


Dołączył: 25 Cze 2003
Posty: 14771
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Pią Mar 02, 2012 22:17    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Selma, bardzo mi się podoba Twój krok. Korzystanie ze wsparcia u mnie kuleje i to mocno (zwłaszcza, że niewiele go dostaję pokazujac siłę), ale to chyba i umnie zmienia się powoli.
_________________
Unikać emocji, to znaczy unikać życia.
Nawet najmniejsza pomoc może coś zmienić.
Nigdy nie wiesz gdzie znajdziesz dom.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Kaś
Moderator
Moderator


Dołączył: 17 Mar 2005
Posty: 1294

PostWysłany: Pią Mar 02, 2012 22:34    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Dobrze, że to napisałaś. Przypomniałam sobie swoje perypetie z forum Rolling Eyes
I także coś mi uświadomiłaś...

...moim krokiem jest nauczenie się korzystania ze wsparcia i umiejętność proszenia o pomoc (choć potrenować muszę ewentualne przypominanie się Wink )

A kolejnym ważnym krokiem jest uświadomienie sobie... że jeśli stałabym się Kimś (dla Siebie) dopiero wtedy, kiedy zobaczyłaby to moja rodzina, istniałoby ryzyko, że zawsze będę Nikim. Takiego ryzyka nie podejmę. Ten tydzień obfituje w przemyślenia.
_________________
Naszymi największymi wrogami są strach przed zmianą i absurdalne ograniczenia, które sami sobie wymyślamy w imię konwenansów wymyślonych przez społeczeństwo...
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
Klaaudiaa
doradca ds. fejsbuka


Dołączył: 03 Gru 2007
Posty: 2670

PostWysłany: Sob Kwi 07, 2012 20:56    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Nie wiem czy to krok do przodu, czy bardzo chciałabym żeby tak było.

Nie mam żadnego kontaktu z kimś, kto sprawił że poczułam się nikim (tak nawiązując do powyższego postu).
I bynajmniej nie jest to moją inicjatywą: jakiś czas temu w trakcie spotkania, które musiałam zainicjowac zmuszona poważną sytuacją wymagającą przynajmniej obarczenia połową stresu i odpowiedzialności tego kogo trzeba, ten ktoś wysłuchawszy mnie skorzystał z pierwszej lepszej chwili mojej nieuwagi spowodowanej olbrzymim stresem i płaczem, i cichaczem uciekł szybko na pociąg jedyną boczną uliczką jaka wówczas tam była,a potem powiedział mi przez telefon, że to koniec znajomości i odezwie się jak sama rozwiąże problem. Po prostu,kurwa,uciekł sobie - dorosły facet, wprawiając mnie najpierw w totalny szok a potem w histerię Cool

Nie wiem co bym zrobiła gdyby nie moje współlokatorki, które siedziały ze mną następne dwa dni praktycznie nie spuszczając mnie z oka, wysłuchując mnie i cierpliwie czekając aż będę emocjonalnie stabilna i będę w stanie podjąc jakąś decyzję.

Ale właśnie od tego czasu, od tego wydarzenia które było dla mnie uderzeniem w łeb, na wszystko patrzę inaczej. Szkoda tylko, że musiało dojśc aż do takiego finału.
Nie ma kontaktu, nie ma ryczenia w poduszkę, gdybania,obwiniania, kochania i tęsknienia, postanowień o udowodnieniu temu komuś, co zrobił i w jak dużym jest błędzie.
Jest intensywne myślenie o najbliższej przyszłości, o poukładaniu sobie wszystkiego i daniu sobie kiedyś szansy na poznanie kogoś, dla kogo nie będę inwestycją i wizytówką tylko partnerem.
Wiem, że sama jestem w stanie dac sobie radę, że mam wokół siebie ludzi,którzy będą mnie wspierac i powoli zaczynam się przepoczwarzac w Rudą, która znowu zna swoją wartośc.

Póki co jestem w fazie kokonu,w którym sobie siedzę, zmieniam się i snuję refleksje, powoli przygotowując się do wyjścia - ale lepsze to od pełzającego robaka, jakim się czułam zdecydowanie zbyt długo ( właściwie to pozwoliłam komuś sprawic, żebym tak właśnie się czuła).

Trochę potrwa, ale może przecież byc dobrze do cholery jasnej i nie warto się poddawac i frajerzyc Exclamation
_________________
Tylko trawa głaszcze stopę, która ją depcze.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
Ailuros
Miau?
Miau?


Dołączył: 25 Cze 2003
Posty: 14771
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Wto Maj 08, 2012 17:18    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

W piątek poczułam litość i współczucie dla samej siebie. Zamiast morderczej chęci walki z tym co mi się przydaża pomyślałam ile mam spraw i trudności do załatwienia i... po raz pierwszy w zyciu pomyślałam o sobie z czułą uwagą i ... i potem wiele rzeczy było łatwiejszych tego dnia.

Przedziwny krok.
_________________
Unikać emocji, to znaczy unikać życia.
Nawet najmniejsza pomoc może coś zmienić.
Nigdy nie wiesz gdzie znajdziesz dom.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Charis
anula


Dołączył: 04 Paź 2006
Posty: 2436
Skąd: oldcherrytown

PostWysłany: Wto Maj 08, 2012 18:20    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Coraz częściej macham ręką na wszystko.
Nie łudzę się, że wszyscy muszą mnie kochać/lubić/rozumieć. Łatwiej jest, kiedy to ja staje na wysokości zadania i wiem czego mi trzeba.
Nauczyłam się mieć w nosie, czy ktoś potraktuje mnie i wsadzi do szufladki: "głupia". Nie dbam już o to, tak jak kiedyś.
Dystans. Dystans. Dystans. I moje poczucie humoru.
Stałam się egoistką. W dość dobrym wymiarze. Kiedy mówię 'nie' to czuję kompletnie 'nie'. Pozwalam sobie na ocenę innych w moich kategoriach i starannie dobieram to, co chcę przeżyć. Ciągle jeszcze walczę z tym, że wszystko często obraca się w taki realizm, że... ciężko nazwać go pozytywnym.
Ale z drugiej strony... Z niejednego pieca chleb już jadłam i nie daję się wrobić w sytuacje, których pewna nie jestem.
Zaczynam MYŚLEĆ o sobie.
Co mi da to, a co tamto. Zaczęłam patrzeć na siebie przez trochę inny pryzmat. Wewnętrznie się uspokoiłam. Nie nudzę się już we własnym towarzystwie... Właściwie, poza paroma wyjątkami, czuję się w nim najlepiej.

To bardzo BARDZO duży jak na mnie postęp. Ta świadomość, że kiedy coś schrzanię. Mówię sobie w duchu: no DOBRA, spieprzyłaś... Ale trudno. I wewnętrznie przytulam siebie samą.
_________________
QUEEN OF OFFTOPIC!
Wo ein Wille ist, ist auch ein Weg!
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Numer GG
Dena
weteran


Dołączył: 04 Wrz 2005
Posty: 2789
Skąd: z Picikowa;)

PostWysłany: Wto Maj 22, 2012 19:19    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Selma napisał:
Krokiem do przodu jest dla mnie możliwość korzystania z tego forum. Czyli mogę coś wziąć dla siebie i zachować, zamiast uciec, zdeprecjonować i odrzucić.


Hej,a ja myślałam zawsze,że nie ma nic łatwiejszego,niż branie,to proste jak oddawanie moczu,gorzej z pomaganiem innym.No,bo jak się jest samemu doświadczonym i zaczyna się kumać co nieco w terapii i zmieniać siebie,to ma się chęci pomagać innym,A ja takiej chęci nie czuję Confused .Zamiast tego bym się zachłystywała "jeszcze,jeszcze,jeszcze..." tą pomocą od innych.I tutaj na tym forum też takie wrażenie miałam,że nie chcę być innym przydatna,że wolę brać....
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Selma
weteran


Dołączył: 05 Gru 2005
Posty: 1420

PostWysłany: Sro Maj 23, 2012 10:49    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Ja nie wiem czy koniecznie trzeba chcieć pomagać innym..
I komu? wszystkim po kolei potrzebującym czy najbliższym? Coś innego gdy chcemy brać brać egocentrycznie od wszystkich, bliskich i niebliskich którzy chcą coś nam dać a coś innego (chyba) gdy czujemy się ogólnie okej jak nie to korzystamy a do świata mamy (życzliwy?) dystans i nie przejmujemy się zbytnio tym co inni tam sobie robią ze sobą (chyba że stają się nam bliscy)

Branie i oddawanie moczu nie jest wcale takie łatwe.
_________________
“Ever tried. Ever failed. No matter. Try Again. Fail again. Fail better.” (S. Beckett)
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
Dena
weteran


Dołączył: 04 Wrz 2005
Posty: 2789
Skąd: z Picikowa;)

PostWysłany: Sro Maj 23, 2012 20:39    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Selma napisał:
Ja nie wiem czy koniecznie trzeba chcieć pomagać innym..
I komu? wszystkim po kolei potrzebującym czy najbliższym? Coś innego gdy chcemy brać brać egocentrycznie od wszystkich, bliskich i niebliskich którzy chcą coś nam dać a coś innego (chyba) gdy czujemy się ogólnie okej jak nie to korzystamy a do świata mamy (życzliwy?) dystans i nie przejmujemy się zbytnio tym co inni tam sobie robią ze sobą (chyba że stają się nam bliscy)

Branie i oddawanie moczu nie jest wcale takie łatwe.


Wiesz co,ja to zauważyłam u ludzi,którym udało się wyjść z jakiegoś nałogu.To jest jakaś chyba naturalna kolej rzeczy w przyspieszonym dojrzewaniu,jakie trzeba przejść,lecząc się.Bo nałóg polega przecież na niedojrzałym podejściu do rzeczywistości,która nas otacza?Gros neofitów z Monaru zostaje potem terapeutami,wolontariuszami,pomaga innym którzy mają ten sam problem,który oni mieli.To samo ludzie którzy przestają pić.Pracują np w telefonach zaufania AA czy coś w tym stylu.A ja mam jakieś wyrzuty sumienia,że generalnie nie chce mi się pomagać ludziom na płaszczyźnie długoterminowej....i zastanawiam się,na ile spowodowane jest to tym,że sama potrzebuję pomocy(więc ją biorę od innych,tą pomoc,nie biorę czegokolwiek jak leci,bo okazuje się,że już wcale tak chętnie brać mi się nie chce niczego innego poza tą pomocą-chodzi konkretnie o zaburzenia odżywiania,bo z resztą sobie całkiem dobrze radzę),a na ile moją niedojrzałością i egoizmem.Pomoc taka codzienna,wysłuchanie czyichś smutków,radzenie koleżance albo współlokatorce,zrobienie komuś zakupów,ok.Ale ja się zastanawiam,dlaczego mi się nie chce pomagać ludziom uzależnionym od narkotyków?Praktycznie każdy były narkoman,którego znam i który przestał grzać,udziela się społecznie na tym tle.Dlaczego ja nie chcę dać nic z siebie innym?Mam mnóstwo pytań i żadnej odpowiedzi.Mam czasem nawet wrażenie,że wykorzystywałam tutaj ludzi z Forum w jakiś sposób,a potem po prostu zamiotłam spódnicą i sobie poszłam....
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Dena
weteran


Dołączył: 04 Wrz 2005
Posty: 2789
Skąd: z Picikowa;)

PostWysłany: Sro Maj 23, 2012 20:52    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Poza tym jeszcze myślę,że to,co napisałam,ma sens,bo np Angiee,czy swego czasu Pasterka,czy swego czasu Twister,czy Ailuros czy Migotka-są ludźmi zdrowymi i wyleczonymi z ED i właśnie pomagają innym.Adama nie wymieniłam,i paru innych osób,które NIE chorowały.A więc czemu niektórzy nie mogą zrobić tego "kroku do przodu",tylko koncentrują się na SOBIE?Czy to oznacza,że sami jeszcze potrzebują pomocy?Czy też może jest to cecha niezależna od zdrowienia,świadcząca o empatii czy wrażliwości?
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Kaś
Moderator
Moderator


Dołączył: 17 Mar 2005
Posty: 1294

PostWysłany: Czw Maj 24, 2012 8:47    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Tak się zastanawiam, czy chęć pomocy innym jest właśnie krokiem do przodu. Mam wrażenie, że to co chcemy dawać jest cechą niezależną od zdrowienie, natomiast może się zmieniać w ciągu naszego życia.
Dla mnie dwiema różnymi rzeczami jest tylko brać a np. mieć ochotę komuś pomagać i czuć się z tym dobrze. Można przecież na przykład nie mieć ochoty poświęcać swojego życia wolontaryjnej pracy na rzecz innych, a po prostu mieć zdrowe, wzajemne relacji z ludźmi, z którymi mamy kontakt.

Każdy człowiek może mieć w życiu okres, że będzie potrzebował "brać" pomoc, to jest trochę jak ładowanie baterii, przyjmowanie czegoś. Wątpliwość pojawiłaby mi się w momencie, gdyby ktoś jedynie brał przez całe życie, a ta sytuacja nie miałaby końca. Faktycznie może być i tak, że ktoś nam coś daje bezinteresownie, jednak myślę, że robiąc coś takiego, skądś się bierze ta motywacja. Zwykłe funkcjonowanie z innymi jest przecież tak zbudowane, że ktoś nam coś oferuje, a my coś dajemy od siebie: czasem chodzi o drobnostki, rozmowę, drobną przysługę, bycie ze sobą, mi nawet czasem wystarczy świadomość, że ktoś jest.

W większości relacji tworzy się swoista równowaga daje - biorę. Swoista, bo myślę, że zależy ona od osób, które daną relację tworzą, bo te osoby wzajemnie mogą dawać sobie coś zupełnie innego.

Odnośnie pomagania... faktycznie jest tak, że spora część osób, która wychodzi z nałogu czy poradziła sobie z jakimś problemem, może mieć ochotę później pomagać. Nie uważam jednak tego za regułę, bo ze swojego doświadczenia wiem, że nie wszystkich to dotyczy (i nie piszę tutaj jedynie o zaburzeniach odżywiania). To, że ktoś pomaga, nie musi oznaczać, że przeszedł w życiu jaką traumę, może po prostu taki jest, taką ma empatię, wrażliwość, a samo pomaganie jest czymś, co daje satysfakcję. Może być też tak, że to co dla jednej osoby wydaje się ogromnym wysiłkiem (w wymiarze pomocy), dla kogoś jest całkowicie naturalne i dobrze mu z tym.

W każdym razie, aby mieć siłę na pomaganie, trzeba dać szansę sobie, na przyjęcie pomocy, w końcu ktoś kiedyś powiedział, że aby zacząć pomagać innym, trzeba najpierw pomóc sobie.

Odnośnie tego pomagania, nie pomagania, altruizmu etc tak mi przyszło, że istotne jest to, jak my się z tym mamy, jak się czujemy w danym momencie, czy to, że tylko bierzemy powoduje w nas jakiś dyskomfort. To są takie dwa bieguny altruizm - egoizm (niekoniecznie tylko w tym negatywnym znaczeniu), a każdy człowiek znajduje sobie miejsce między nimi, myślę, że też wielokrotnie w życiu zmienia to miejsce. Uważam, że nawet w pełni poświęcając siebie podążając za chęcią niesienia pomocy całemu światu ze sztandarem "zbawię świat', także można zrobić sobie krzywdę, bo można zapomnieć o samym sobie.

Sama pomagam, bo lubię (jakkolwiek dziwnie to może brzmiećWink ). Daje mi to satysfakcje, widzę w tym cel, widzę efekty. Kiedyś zastanawiałam się, czy jest to motywowane tym, że ktoś mi kiedyś pomógł, może i faktycznie tak przez jakiś czas było, ale teraz jest inaczej. Jeśli chodzi o chęć pomagania, nie uważam aby był to jakiś krok w moim zdrowieniu.
Nie wyobrażam sobie także całego swojego życia poświęcić jedynie dla innych. Aby pomagać innym trzeba też zadbać o siebie, o swoje potrzeby. Robię to co lubię, czerpie też z tego pewne korzyści, czasem mój suwak na linii egoizm - altruizm się przesuwa i dobrze mi z tym. Jest to dla mnie takim szukaniem równowagi w tym.

Dena, a Ty czujesz, że w jakim układzie czułabyś się dobrze? Mam wrażenie, że w tym momencie odczuwasz dyskomfort związany z tą kwestią i szukasz odpowiedzi jak powinno być. Może tak odpowiedź dla każdego brzmi inaczej.
_________________
Naszymi największymi wrogami są strach przed zmianą i absurdalne ograniczenia, które sami sobie wymyślamy w imię konwenansów wymyślonych przez społeczeństwo...
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu       Forum Glodne Strona Główna -> Dla Wszystkich Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4  Następny
Strona 2 z 4

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

Mam nadzieję, że strona poświęcona problemom z jakimi wiąże się anoreksja, bulimia i inne ED oraz to forum - również poświęcone tematyce zaburzeń odżywiania (bulimia, anoreksja, otyłość) okazały się pomocne. Mam również nadzieję, że bulimia i anoreksja przestaną być problemem - a Wy nie przestaniecie być gośćmi glodne.com. do zaindeksowania | | terapia

phpBB © 2001, 2002 phpBB Group