Anoreksja, Bulimia


forum dyskusyjne 

ProfilProfil
Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości
ZalogujZaloguj
RejestracjaRejestracja

Anoreksja

,

bulimia

, kompulsywne objadanie się, jedzenie nałogowe, nadwaga, otyłość - zaburzenia łaknienia da się wyleczyć. Forum jest dla dotkniętych przez zaburzenia odżywiania, ich rodzin i znajomych. Terapia jest niezastąpiona - jednak to forum może pomóc znaleźć odpowiedzi na pewne pytania. Pomóc zrozumieć czym jest anoreksja, bulimia czy inne zaburzenia łaknienia i jak zacząć żyć, by stały sie niepotrzebne.
Problem z założeniem konta? Nie dostajesz potwierdzenia rejestracji? Pisz koniecznie: bartek_s
Informacja o grupach w Warszawie!
SzukajSzukaj
    UżytkownicyUżytkownicy    GrupyGrupy  FAQFAQ  

--> Regulamin Forum
Zapraszamy na stronę: www.glodne.com

Dziś
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 246, 247, 248
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Glodne Strona Główna -> Dla Wszystkich
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Selma
weteran


Dołączył: 05 Gru 2005
Posty: 1420

PostWysłany: Nie Cze 05, 2016 14:29    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Dziś weszłam na forum bo miałam zacząć piać w końcu ten straszny licencjat Laughing
_________________
“Ever tried. Ever failed. No matter. Try Again. Fail again. Fail better.” (S. Beckett)
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
karolink
*****


Dołączył: 27 Lis 2005
Posty: 267

PostWysłany: Sro Lip 06, 2016 20:39    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Dziś jest smutny dzień, jak prawie każdy ostatnio, szczególnie wieczorami. Są koty, to cudaki, są wspaniałe, gdyby nie one... no i jest jeszcze kilka powodów, ale generalnie nie wygląda to zachęcająco. Do czego? Do dalszego życia? Tak, do dalszego życia, ale alternatywą nie jest dla mnie samobójstwo, nie patrzę w tych kategoriach. Przerabiałam to tysiące razy. Alternatywą jest zupełne wycofanie się z życia, zamknięcie się w sobie, takie totalne, ograniczenie maksymalnie związków ze światem zewnętrznym. Byłoby nawet ok, nie musiałabym pracować i mierzyć się z odrzuceniem, które bardzo boleśnie odbieram, nie musiałabym mieć do siebie pretensji, że jestem sama, nie musiałabym wychodzić z domu, a bynajmniej wychodzenie to maksymalnie ograniczyć, mogłabym znów żyć w swoim świecie w którym to ja ustalam reguły, w którym nikt i nic nie sprawi mi bólu. To nie będzie wielka różnica od tego co dzieje się teraz, bo wciąż przeżywam urojony ból, wydaje mi się, że różni ludzie i sytuacje mnie ranią. Najgorzej byłoby rozstać się z terapią, sprawiłoby mi to niewysłowiony ból, ale może to najlepszy wybór jakiego mogę dokonać, pewnie jeszcze nie teraz, nie odważę się, ale z czasem. Ten temat coraz częściej wałkuję sama ze sobą. Terapia tak wiele mi dała, ale ja nie umiałam i nadal nie umiem tego wykorzystać. Zrezygnowałam z różnych powodów z pracy, nie sama, argumenty za tym żebym zrezygnowała , że pracodawca popełnia przestępstwo i lepiej abym nie brała w tym udziału zdały się do mnie przemawiać, ale dziś żałuję. Pracuję kilka razy ciężej i nie ma efektów, na razie pracuje próbnie, za darmo, ale gdyby chociaż były tego jakieś efekty, gdybym czuła, że to co robię ma sens i przynosi jakieś korzyści, które zaowocują tym, że dostanę te pracę, ale nic z tego. Straciłam dosyć duży zastrzyk gotówki. Mam wsparcie mamy, ale obarczone jest ono wysłuchiwaniem ile to kosztuje i jak jest ciężko, mama od lat płaci za terapię. Mam 35 lat, a wciąż w jakimś sensie mnie utrzymuje, teraz zupełnie. Odciążyłabym ją rezygnując z terapii. Dotychczas utrzymywały mnie marzenia najpierw ,że zamieszkam z terapeutką i stworzymy coś na kształt szczęśliwej rodziny, potem ,że powstanie jakiś ośrodek, który ona poprowadzi i wciąż w jakiś sposób na przykład w ten ,że będę mogła przebywać tam wiele godzin ziści się moje marzenie. Teraz przestałam marzyć, terapeutka nadal jest dla mnie w jakiś sposób wybawicielką, ale znam też realia i wiem, że jedyne na co mogę liczyć to to co mam teraz. Mam wygodne mieszkanie, kupę długów, terapię i mamę, która mi pomaga, wiem ,że to dużo, ale czuję taki ogromny, niewysłowiony ból, który odradza się co jakiś czas. Czuję też, że sprawiam ból, np. mojej terapeutce, chciałabym, aby była szczęśliwa. Zdarzało się, że pełna nienawiści bardzo ją krzywdziłam, na szczęście ten etap mam już za sobą. Nie widzę jednak dla siebie miejsca, w ogóle w tym wszystkim, w życiu. Czasem patrzę za okno i myślę sobie jak bardzo nienawidzę tego miejsca, Warszawy, bycia tutaj, życia tutaj, pracy, samotności, tego że jestem taka głupia. Dosłownie głupia, nie wiem czy to leki, czy po prostu lata sprawiły, że w jakiś sposób się zatarłam, nie myślę już trzeźwo tak jak kiedyś, nie mam takiego polotu, brakuje mi słów. Może to właśnie efekt leków, przecież biorę je nieprzerwanie od 9 lat, prawie 10, 10 lat temu zaczęłam terapię. To tak bardzo boli. Przy terapeutce, która teraz ma chwilowy urlop zawsze odnajduję jakiś sens, ale nie wiem czy to wszystko jest tego warte, tego, że prędzej czy później i tak cierpię. Mam 3 znajomych na facebooku, ciekawe czy to ile się ma znajomych jest miarą tego ile człowiek jest warty, czy coś w ogóle znaczy. Ilość czasu jaką spędzam na facebooku co prawda śledząc swoją terapeutkę, ale jednak, pewnie jednak świadczy jaka jestem beznadziejna, bez zgrywów, tak naprawdę, dosadnie. Czytam książki, staram się coś budować, ale czuję, że to się wali, nie udaje mi się, zresztą nie mam tego czegoś co wcześniej pozwalało mi być, czuć się inteligentnym człowiekiem. Czuję się połamana w każdym calu. W swoim rodzinnym mieście miałam paru znajomych, nie bliskich, no może 1, 2 bliższe osoby, ale żyłam też we własnym świecie, nie oceniałam siebie, nie zależało mi na tym, aby kogoś mieć, nie liczyłam znajomych, nie czułam się głupia, czułam się wyjątkowa, bo coś ciągle tworzyłam, choćby własną wymyśloną historię. Teraz nic nie tworzę i nie czuję się na siłach by tworzyć. Chciałabym odejść tak po prostu, zwyczajnie, bez zakrętów, bez zmuszania, po prostu odejść, żeby już nie było nic, a już na pewno żeby nie było tego bólu, mam dosyć, mówię dość ! mam dosyć swojego życia ! dosyć ! Czasem krząta się ktoś na klatce, a ja zaczynam myśleć, nawet kiedy staram się od tego uciec, że to ktoś idzie do mnie, moja terapeutka, przyjaciele, których mam, ale nie mają dla mnie czasu, są zbyt zajęci. Zresztą skrzywdziłam ich kiedyś, nie wiem czy jesteśmy wciąż przyjaciółmi, chyba nie, jest za dużo ran. Fajnie by było chociaż być w Borderlinem, ale w tym wieku to już przestaje być wymówką, na przykład do tego, że tak mało ludzi jest w moim życiu, czy że mamusia wciąż płaci mi za terapię i dopłaca do życia, a teraz to mnie nawet utrzymuje. Jeżeli ktoś dobrnął do końca to proponuję refleksję nad swoim życiem i poczucie ulgi, że to nie "ty" jesteś na moim miejscu.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
karolink
*****


Dołączył: 27 Lis 2005
Posty: 267

PostWysłany: Sro Lip 06, 2016 20:53    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Super, mama przyłapała mnie na płaczu i rezygnacji i powiedziała, że u nich drzwi są zawsze dla mnie otwarte, że jest mój pokój, przecież babcia która w nim mieszkała i na której śmierć akurat przyjechałam i patrzyłam już odeszła, więc jest mój pokój. Sprzedałabym mieszkanie, zrezygnowałabym z pracy i już i tak niewiele mnie dzieli od tego co i tak wciąż rozważam. Nie muszę od razu wyjeżdżać, mogę zacząć zamykać się tutaj, a potem kiedy już naprawdę nie będzie z czego się utrzymać, wyjadę. Nie będę musiała pracować, pieniądze z terapii przeznaczę na utrzymanie, pociągnę tak może nawet kilka lat, a potem tam wrócę i będę mieszkać ze swoim oprawcą, przy którym wpadam w szał, choruję, chociaż może do tego czasu już go nie będzie, nie życzę mu tego i boję się tego, ale takie są realia, ludzie umierają, a on nie jest w zbyt dobrej formie. Będę się opiekować mamą, która zawsze powtarza, że ma nadzieję, że na starość jej nie zostawię i zajmę się nią i dlatego to wszystko dla mnie robi teraz, ma nadzieję, że będę mogła się odwdzięczyć, bo boi się starości. Rozumiem ją. Takie jest moje przeznaczenie, a ja głupia czegoś próbuję, może nawet czasem o coś walczę, tylko więcej to przynosi strat niż pożytku. Może to wszystko od samego początku nie miało sensu, gdyby nie ta głupia, niepotrzebna walka pewnie bym już nie żyła i nie męczyła się teraz.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
zorysta
*


Dołączył: 13 Paź 2014
Posty: 7
Skąd: Lubiąż

PostWysłany: Pon Lip 11, 2016 9:04    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Dziś zaczynam się dziwić dlaczego wielu się poddaje, wiedząc, że problemy o ktorych mowa wynikają generalnie z wielu wczesniejszych przezyc, sa wypadkowa najczesciej zlego podejscia do wielu spraw lub traumy, ale jest w zasadzie iluzją, ktora ma nas odciagnac od nadmiernego przezywania tego do czego tego podejscia na dobre jeszcze nie zmienilismy, badz potrzebujemy czasu na zmiane swojej postawy i dobrych nawykow. Pisze to jako osoba, ktora przeszla wiele problemow emocjonalnych i z nich wyszla, wiedzac ze to tylko wynik duzego stresu i negatywnych emocji od ktorych w pewnym momencie nasz mózg ucieka w taki wlasnie sposob. To wszystko jest zwiazane ze zmiana postrzegania, ale tak naprawde ciagle jestesmy tacy sami, ta wewnetrzna walka ktora toczymy jest w zasadzie glupota, a irracjonalne mysli _ myslami smieciowymi. Jesli juz do konca zycia mialoby byc zle, czy nie warto w takim razie zaczac korzystac z kazdej malej chwili? To subtelna zmiana perspektywy zmienia w zasadzie wszystko i sprawia, ze w pewnym momencie zaczyna byc dobrze. Uwierzcie Smile
_________________
Pozdrowionka:)
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
karolink
*****


Dołączył: 27 Lis 2005
Posty: 267

PostWysłany: Pon Lip 11, 2016 21:43    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Dziś cieszę się, że mam najlepszą na świecie terapeutkę i fajnych przyjaciół, którzy pozwalają mi się zrehabilitować, fajne koty i perspektywę na pracę, nawet jeżeli się nie uda nie będzie źle. I mam nowego znajomego na facebooku i chyba więcej oleju w głowie niż przy poprzednich wpisach, a tak naprawdę więcej serca dla samej siebie Smile
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
zorysta
*


Dołączył: 13 Paź 2014
Posty: 7
Skąd: Lubiąż

PostWysłany: Czw Lip 28, 2016 14:28    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Brawo, tak trzymaj! To najlepsze podejscie jakie mozesz miec, mimo przeciwnosci losu, pozytywne nastawienie to klucz Wink
_________________
Pozdrowionka:)
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu       Forum Glodne Strona Główna -> Dla Wszystkich Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 246, 247, 248
Strona 248 z 248

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

Mam nadzieję, że strona poświęcona problemom z jakimi wiąże się anoreksja, bulimia i inne ED oraz to forum - również poświęcone tematyce zaburzeń odżywiania (bulimia, anoreksja, otyłość) okazały się pomocne. Mam również nadzieję, że bulimia i anoreksja przestaną być problemem - a Wy nie przestaniecie być gośćmi glodne.com. do zaindeksowania | | terapia

phpBB © 2001, 2002 phpBB Group