| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Autor |
Wiadomość |
waldemar *
Dołączył: 06 Lut 2009 Posty: 4 Skąd: Mazowsze
|
Wysłany: Pon Lut 09, 2009 18:03 Temat postu: od czego zacząć? |
|
|
moja 21 letnia córka jest chora na anoreksję. Ma tego świadomość, teoretycznie nawet podjęła terapię /w Warszawie przy Olbrachta/.
Teoretycznie, bo zmian w jej zachowaniu/żywieniu nie widać. Co możemy zrobić my, mieszkający z nią rodzice? Na pewno nie walczyć z nią i nie trktować jak "świętej krowy", ale co?
Kto, gdzie w Warszawie/okolicach może nam pomóc? Jakieś terapie, grupy wsparcia? Bardzo proszę Was o jakieś informacje. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ailuros Miau?


Dołączył: 25 Cze 2003 Posty: 13488 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Pon Lut 09, 2009 22:12 Temat postu: |
|
|
Leczenie nie polega na wyleczeniu problemów z jedzeniem. Twoja córka ma problem, ale na pewno nie polega on tylko na niejedzeniu. Bardzo dobrze byś uświadomił sobie błędność myślenia o jedzeniu.
Skoro się leczy to dajcie jej spokój, nie zaglądajcie w talerz, nie wypytujcie jak się czuję. Spróbujcie pod powłocząką chorej dostrzec młodą istotę która wchodzi w dorosłe życie, zobaczyć osobę, kobietę, oddzielnego czlowieka.
Zamiast zamartwiać się co wczoraj zjadła zapytaj co myśli o Bachu, homoseksualistach albo o zarżniętym w Pakistanie Polaku. Czy winny jest rząd? Komandosi? Może ja? Może Ona. Nawet nie wiesz ile takie rozmowy są warte, ja kochałam to, że mogłam sie pokłócić z rodzicami o to co myślę o tym czy tamtym. Awantury są rozwijające o ile kłócimy się o kwestie ideałów, priorytetów, moralności, wartości.
Wsparcie terapeutyczne możesz znaleźć tu http://forum.glodne.pl/1-vt780.html?start=0
a pewne wskazówki w tych tematach:
jak żyć pod jednym dachem z anorektyczką?
Bliscy grają w ED
Pare pytań...
problem dla chłopaka
Pozdrawiam
Ai. _________________ Każde znaczenie jest z naszego nadania. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
waldemar *
Dołączył: 06 Lut 2009 Posty: 4 Skąd: Mazowsze
|
Wysłany: Wto Lut 10, 2009 18:45 Temat postu: od czego...? |
|
|
dziękuję, muszę te linki przejżeć dokładnie i uporządkować. Widzę, że jest sporo adresów, osób. Mam nadzieję, że są aktualne.
Mnie się wydaje, że nie tyle idzie mi o jedzenie córki, jakość i ilość, co jej stosunek do jedzenia. Nikt w domu, łącznie ze mną nie robi jej na ten temat żadnych uwag. Udajeemy że nie widzimy,nie interesujemy się tym, że ona decyduje co i ile je, i kiedy. Staramy się traktować ją jak normalnego członka rodziny. Staramy się, wydaje nam się, że robimy to dobrze, ale ona pewno "czyta" to po swojemu. Na siłe robimy wrażenie, że to nas nie dotyka, że dajemy wiarę, że sama sobie poradzi. Że jej ufamy.
Sam jestem niepijącym alkoholikiem, przeszedłem sporo, bezkompromisowo traktowany przez najbliższych, bo tak było trzeba.
Tylko teraz, ja wiem jak poradziłbym sobie z alkoholikiem, a zcórką chyba jeszcze nie wiem.. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ailuros Miau?


Dołączył: 25 Cze 2003 Posty: 13488 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Wto Lut 10, 2009 20:18 Temat postu: |
|
|
Jej stosunek do jedzenia zmieni sie na samym końcu. Taki właśnie ma być jaki jest - byle jaki, to jest jej potrzebne. Jeśli się leczy, to pozwalajcie jej na to.
| Cytat: |
Tylko teraz, ja wiem jak poradziłbym sobie z alkoholikiem, a zcórką chyba jeszcze nie wiem.. |
Celna uwaga tyle, że od jedzenia jak od alkoholu, nie da się po prostu uciec. Dlatego metoda tego forum jest taka żeby jedzeniu dac spokój i skoncentrować się na terapii, która jest nakierowana na problemy wewnętrzne - psychiczne i zewnętrzne - życiowe. Jednak to nie Ty masz się skupiac na leczeniu tylko córka. Z doświadczenia wiemy, że taka metoda się sprawdza tylko potrzeba cierpliwości aby zaakceptować fakt, że chorująca osoba wciąż wydziwia z jedzeniem. To jest bardzo trudne do zaakceptowania i dla chorych i dla ich bliskich. Twoim zadaniem jest dostrzezenie w niej OSOBY, a nie tylko chorej. Pomóż jej odkrywać samą siebie poprzez rozmowę BYLE NIE O JEDZENIU. _________________ Każde znaczenie jest z naszego nadania. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
waldemar *
Dołączył: 06 Lut 2009 Posty: 4 Skąd: Mazowsze
|
Wysłany: Sro Lut 11, 2009 16:44 Temat postu: od czego..? |
|
|
ona niestety tak jest skupiona na własnej prywatności,że prawie niemożliwe jest wciągnięie jej w rozmowę, o czymkolwiek. Jeden dwa wyrazy,jedno krótkie zdanie i koniec. Bardzo chętnie pokłóciłbym się z nią, na jakikolwiek temat, nawet przegrany, żeby cokolwiek przybliżyć sobie jej sposób myślenia. Tylko dzisiaj naprawdę nie wiem jak to zrobić.
Jaki temat, jaki problem. Wiem, że przede wszystkim ona nie chce rozmawiać ze mną, że temat jest mało ważny. Trochę w piętkę gonię.. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ailuros Miau?


Dołączył: 25 Cze 2003 Posty: 13488 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sro Lut 11, 2009 21:59 Temat postu: |
|
|
Nie chce rozmawiać, to daj jej spokój. Trudno, nie zawsze można miec super relacje z rodziną, czasem trzeba na to czekać latami. Może Ona kiedyś czekała na Ciebie, a teraz Ty musisz poczekać na nią.
Zajmij się sobą skoro córka już się sobą zajmuje. _________________ Każde znaczenie jest z naszego nadania. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
waldemar *
Dołączył: 06 Lut 2009 Posty: 4 Skąd: Mazowsze
|
Wysłany: Pią Lut 13, 2009 20:28 Temat postu: |
|
|
czasami, naciągnięta na jakiś temat, wydusi coś z siebie. Rzadko i jakby z dużym trudem.
W jakiś sposób chcielibyśmy mieć dla siebie informację jak ona je, ile, czy biega zaraz do łazienki. Może chcemy, mniej lub bardziej świadomie mieć potwierdzenie, że ileś tych kalorii dziennie łyka, że jest źle, ale nie najgorzej, że sobie radzi, chociaż nie widać postęów. Chcemy być dyskretni i szanować jej prywatność, ale często zarzuca nam szpiegowanie, często z jej punktu widzenia oczywiste, z naszego prawie niezauważalne. itd
uczy się, pracuje i tym jakoś wypełnia tą swoją chorą emocjonalność. Dzięki Bogu nie przeziębia się, jest dość dobrze zorganizowana i tak ciągnie tą przypadłość przez swoje życie...
a my,koło niej.. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ailuros Miau?


Dołączył: 25 Cze 2003 Posty: 13488 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Pon Lut 16, 2009 7:01 Temat postu: |
|
|
Nie potraficie odpuscić, jest szpiegowana to i czuje się źle. Jak naprawdę dacie jej spokój to jest szansa, że za jakiś czas (należy go liczyć w dziesiątkach miesięcy) sama wybierze by się z Wami "zaprzyjaźnić" teraz robicie tylko to co działa jej na nerwy i widzi w Was wrogów - apewne nie tylko z powodu szczególnej uwagi dla jedzenia. Istenieje zapewne cały zespół powodów dla których dziewczyna wybiera chorowanie, ale to już sprawa dla niej i jej terapeuty. _________________ Każde znaczenie jest z naszego nadania. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
phpBB © 2001, 2002 phpBB Group
|