| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Autor |
Wiadomość |
karol *
Dołączył: 29 Lut 2004 Posty: 3 Skąd: gniezno
|
Wysłany: Nie Lut 29, 2004 16:05 Temat postu: problem dla chłopaka |
|
|
hej mój związek to ja ona i bulimia
ona chodzi do psychologa i od 3 miesięcy jest poprawa, ale ostatnio wspomina cos ze dłuzej nie wytrzyma..
ja zakochany, kocham ją za to jakim jest człowiekiem [wierzymy/Isiak]
problem dotyczy generalnie mnie: nie wiem jak sie zachowac, gdyz kazda rozmowa na temat bulimi konczy sie katastrofa
moze ktos udzieli mi konkretnych uwag, jak sie mam do tego odnosic i co robic
nie musza być czyste uwagi moze byc ksiazka
tekst nieco przemoderowany/Isiak _________________ karol |
|
| Powrót do góry |
|
 |
karol *
Dołączył: 29 Lut 2004 Posty: 3 Skąd: gniezno
|
Wysłany: Nie Lut 29, 2004 22:00 Temat postu: |
|
|
to nie o to chodzi iz jestem samolubem ja sie nie chce przyzwyczjać do b jak do tabu...
chce nauczyc sie rozmawiać:
tak dla twojej wiadomosci isiak nie mówie jej to za tatusia itp.
miłosc okazuje na kazdym kroku wiem ze to przedewszystkim pomaga. _________________ karol |
|
| Powrót do góry |
|
 |
AdamD Tandeta


Dołączył: 18 Cze 2003 Posty: 8000 Skąd: Stolyca
|
Wysłany: Nie Lut 29, 2004 22:06 Temat postu: |
|
|
Poprawiłem
Z odpowiedzią... wytrzymasz do jutra?
Pozdrawiam,
AdamD |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Pablo Gość Honorowy
Dołączył: 31 Sty 2004 Posty: 782 Skąd: Bydgoszcz
|
Wysłany: Pon Mar 01, 2004 0:02 Temat postu: |
|
|
witam Karolu
podobnie mam, nie do końca tak samo, ale podobnie
uważaj, bo tu same kobity  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
pasterka fighter


Dołączył: 11 Lut 2004 Posty: 4892 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Pon Mar 01, 2004 0:16 Temat postu: |
|
|
a ja tak sobie mysle ze to strasznie ciezko byc na waszym miejscu. ja przeszlam przez to i czego na pewno sie nauczylam to jak sie nie zachowywac wobec takich osob, ale tak jak pomyslalam co by ci napisac, to nie weim czy potrafie ci napisac jak sie zachowywac. przede wszystkim badz caly czas przy niej. niech wie ze jestes. po drugie staraj sie rozmawiac z nia o tym ale na poczatek lepiej niech ta rozmowa bedzie bardziej sluchaniem niz dyskusja. no i jeszcze jedna rzecz moim zdaniem dosyc wazna. nie chodzi o to zeby ona czula ze jest ci obojetna albo ze nic ja nie obchodzisz ale nie pokazuj po sobie ze bardzo sie o nia boisz. mi najciezej bylo i jest z tego powodu ze z nikim nie moge sobie pogadac o tym, zwierzyc sie, wyzalic. nie moge bo ci ludzie zaraz zaczynaja sie bac o mnie i panikowac ze to powazna choroba i moge sobie zepsuc zdrowie i zostawic slad na reszte zycia. to prawda, ale to sie nie zmieni jesli bedziesz pilnowac zeby ladnie jadla itp. to sie zmienic musi najpierw w glowce. do tego potrzeba bliskiej osoby do ktorej ma sie zaufanie. wtedy te "efekty uboczne" powoli tez ustapia. w tej chorobie to jest niestety tak ze na poczatku po dwoch roznych stronach w walce stoi choroba ktora przeciaga na swoja strone zdrowie i je psuje i osoba ktora ta choroba niszczy. pamietaj ze najwazniejsze zeby ona czula ze ty jestes zawsze, bez wzgledu na wszystko po jej stronie. no i powodzenia zycze, nie latwe zadanie przed toba. ale pomoz jej. ona cie na pewno potrzebuje teraz duzo bardziej niz moze miec odwage powiedziec. pozdrawiam. _________________ każdy problem ma rozwiązanie. jeśli nie ma rozwiązania to nie ma problemu. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
pasterka fighter


Dołączył: 11 Lut 2004 Posty: 4892 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Pon Mar 01, 2004 0:32 Temat postu: |
|
|
pablo... to ja ci moze tu napisze. czego nie robic... no wlasnie przede wszystkim (pisze przynajmniej tak z tego co dla mnie zawsze bylo najciezsze) to byc zawsze po jej stronie. po prostu postarac sie pomyslec co ona moze czuc. sprobowac pomyslec jak ona (cociaz to na pewno bardzo trudne, sama wiem jakie rozne dziwne rzeczy kreca sie po naszych glowkach) i byc po jej stronie. a to ze ty dbasz o jej zdrowie to bardzo dobrze ale zrozum ze ona nie zawsze to odbierze jakbys byl po jej stronie. no nie weim jeszcze na jakim etapie jest twoja kobita. to w ogole strasznie wszystko trudne... podziwiam was. naprawde. buzki :-*** _________________ każdy problem ma rozwiązanie. jeśli nie ma rozwiązania to nie ma problemu. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Pablo Gość Honorowy
Dołączył: 31 Sty 2004 Posty: 782 Skąd: Bydgoszcz
|
Wysłany: Pon Mar 01, 2004 0:41 Temat postu: |
|
|
słusznie jak sądzę
uuf...a właśnie Moja jest baaardzo milcząca. odpowiedzi są strasznie zbytkowe. nie zawsze oczywiście, ale często.to chyba niezbyt dziwne przy depresji. marzę o tym żeby Jej posłuchać. naprawdę. zdaje się, że lubi mnie słuchać . może tak ma, że chce żeby ktoś do niej mówił itd. ale ciężko jest tylko mówić. czekam, coś się powinno ruszyć, bo "zabiera się za siebie" zweryfikuję też moje zadawanie pytań. może chcę zbyt wiele. nie tyram ją o jakieś super ciężkie rzeczy, w moim mniemaniu. nie dziwi mnie że nie potrafi powiedzieć co czuje. kocha mnie, i założe się, że chciałaby mi to powiedzieć, i różne inne rzeczy, ale nie potrafi. opisać swojego nastroju też za bardzo nie umie, ale to przecież się zdarza każdemu kto jest "spięty". a Ona jest spięta cały czas, więc się nie dziwię. nie wiem jak tam u Ciebie. nie jestem też ekspertem, ale może pytasz się o zbyt "techniczne" sprawy. tak mi się wydaje, że lepiej pytać najpierw o rózne bzdurki, zwykłe rzeczy. pytania o takim "wyniosłym" charakterze są trudne. a pytania o zewnętrzną stronę choroby też chyba są dobijające. tak spekulując, to chyba chodzi o to żeby zrozumiała że nie to jest najważniejsze, że interesują Cię w niej inne rzeczy, sama dojdzie do tego co jej przeszkadza się Tobie "wylewać". nie powinna myśleć że kojarzy Ci się z różnymi "tfu" rzeczami, z samą chorobą.
to tyle ode mnie, pewnie jeszcze nie koniec:) temat u mnie dość na bieżąco
powodzenia, trzymaj się |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Pablo Gość Honorowy
Dołączył: 31 Sty 2004 Posty: 782 Skąd: Bydgoszcz
|
Wysłany: Pon Mar 01, 2004 0:57 Temat postu: |
|
|
alez oczywiście, chodziło mi o to zebyś powiedziała na forum
przyznam że wczuwani esię w Jej myślenie jest dość trudne. nie w samym wyobrażeniu chyba u mnie, bo akurat wyobraźnię mam, i pewne doświadczenia z autopsji z "dziwnym" mysleniem. możliwe że za bardzo możesię potrafię "wczuć" w to myslenie, bo ściska mnie w dołku, gdy domyślam się jakimi ścieżkami chodzą jej myśli. na pewno nie potrafię do końca, to logiczne. choćby dlatego że to kobita . z tym "dbaniem o zdrowie" to nie do końca kumam. może chodzi o coś w stylu że ktoś chce Ci "coś zabrać". zdrowie chyba jest akurat na najdalszym miejscu w takich przypadkach. począwszy od fajek, przez alkohol, dragi i ED. kogo cpającego obchodzi to że niszczy sobie zdrowie. tak sobie myslę, bo mnie by nie obchodziło, gdyby ktoś walczył o moje zdrowie zewnętrzne. zewnętrzna powłoka to pikuś z tym co dzieje się w głowie. jeśli ktoś uważa że coś trzeba żeby było dobrze "w środku", to reszta jest nieważna. poza tym, na pewno u niej większosć "głosów rozsadku" od ludzi dotyczy właśnie zdrowia. Ty bądź TYM który rozumie "o co chodzi". doceni to, na 100%.
pozdrawiam |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Lenka weteran

Dołączył: 07 Sty 2004 Posty: 747 Skąd: wawa
|
Wysłany: Pon Mar 01, 2004 9:32 Temat postu: |
|
|
słuchanie kogoś dla mnie było fantastyczną wymówką, żeby nie mówić o sobie...
także uważaj Pablo...
a jak zaczęłam mówić o mnie i tym co mnie gryzie... to szło mi to na prawde opornie i wymagało niesamowitej cierpliwości od Mojego... żeby mógł usłyszeć cokolwiek...
z resztą nadal czasem jeszcze mam problemy z wykrztuszeniem tego co mnie męczy....
tak mi sie wydaje, że możesz mieć poważne problemy żeby nadążyć za myślami Twojej zwłaszcza wtedy gdy nie mówi zbyt wiele |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Pablo Gość Honorowy
Dołączył: 31 Sty 2004 Posty: 782 Skąd: Bydgoszcz
|
Wysłany: Pon Mar 01, 2004 17:09 Temat postu: |
|
|
nom. bardzo możliwe
świnia jestem że tak analizuję ale podobno boi się że mnie zanudzi zwierzaniem...sam wyskoczyłem z takim wytłumaczeniem, czy jest może możliwe. no i zgadnij co?
też myslę że dobre wytłumaczenie, że "się lubi słuchać", albo że "nie chcę zanudzać".
możliwe oczywiście że faktycznie nie chce zanudzać, ale...
alem świnia...  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
pasterka fighter


Dołączył: 11 Lut 2004 Posty: 4892 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Pon Mar 01, 2004 20:11 Temat postu: |
|
|
nie swinia... milo ze chce ci sie to analizowac, mysle ze nie jeden by sie przestraszyl tego wszystkiego. chociaz moj hoop sie nie przestraszyl... i byl ze mna caly czas kiedy wygladalam jak zaledwie kawalek czlowieka. ale pozniej sie popsulo i teraz nie ma hoopa... no coz... moze kiedys znajdzie sie inny krolewicz :) _________________ każdy problem ma rozwiązanie. jeśli nie ma rozwiązania to nie ma problemu. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
zuzencja ***

Dołączył: 15 Sty 2004 Posty: 78 Skąd: torun
|
Wysłany: Wto Mar 02, 2004 19:11 Temat postu: |
|
|
oj oj oj
sama mam chlopaka Karola...
i on meczy sie ze mna 3 i pol roku.. hmm ponad 3 i pol roku.
w lipcu 4 lata beda
a ja z b sie mecze.. 2 lata i miesiac.
czasami nie mam jej 2 misiace czasami kilka razy dziennie...
i to od niczego zalezy. a moze wlasnie od nastroju
jedno Ci powiem: nie krzycz na nia
nie krzycz! to najgorsza rzecz jaka mozesz zrobic
przytul ja
pojdzcie na spacer
pomagaj nie jesc i badz jak najczesciej przy niej
zrozum, jesli nie chce sie z Toba widziec, to normalne
moze miewac depresje ... przewlekle takie..albo dlugotrwale..
ja miewam ostatnio czesto
ale jak jestem z moim K to jest mi lepiej. o niebo lepiej
nawet jak ma sie nie odzywac albo jak mamy lezec przytuleni i bez slowa tak pare godzin.. [no pol godziny w moim przypadku to max w sumie;) ]
to wystarczy mi ta sama obecnosc. ze on mnie kocha i chce mi pomoc
i pomaga !!
w nocy wstawalam i to robilam...
a on jak tylko jest to mnie powstrzymuje, czasami sila..czasami pozwala isc... ale wie ze tego nie zrobie jak on jest.
buziak dla Ciebie i duzo sily zycze ! wytrwalosci !  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
aneciak ****

Dołączył: 23 Cze 2003 Posty: 115 Skąd: Białystok
|
Wysłany: Sro Mar 03, 2004 8:08 Temat postu: |
|
|
Witam Wracam na forum po dłuuuuugiej nieobecności i chyba czas troszku namieszać
A już tak serio.. W tym temacie mam do dodatnia kilka uwag, które uważam, że są dość istotne od strony psychologicznej..
Po pierwsze nie możecie tylko na bulimii skupiać uwagi. Nie może ona być "trzonem" Waszej znajomości. Ważne jest także, aby nie rozczulać się nad daną osobą na modłę "och, jaka Ty biedna.. jesteś chora, więc należy Ci się współczucie, szczególne względy (itd.)" Efektem dość przykrym takiej sytuacji jest to, iż dla osoby chorej bulimia staje się pewną "ostoją". Swoistym warunkiem, że jeśli ona (ED) będzie, dana osoba znajdzie się w centrum zainteresowania, nie będzie musiała sobie radzić, bo przecież zawsze znajdzie się ktoś z boku, kto przytuli i zapłacze razem z nią nad trudnym życiem schorowanej osoby. W efekcie dziewczyna (zakładam, że większość chorych to kobiety) podświadomie może nie chcieć wyzdrowieć, bojąc się, że pozbywając się ED będzie musiała "dorosnąć" i nauczyć się radzić sobie sama - nie tylko na płaszczyźnie życia bez choroby, ale także swoistego równouprawnienia Hmm.. zastanawiam się, czy nie wyszło z tego masło maślane i czy zrozumieliście sens tych pogmatwanych wyjaśnień.. Jak coś to pytajcie
Kolejną rzeczą sądzę, że ważną jest fakt, iż chora musi zdrowieć dla siebie. Owszem, w niektórych wypadkach (czytaj: totalna depresja i beznadzieja, brak wszelakiego sensu życia), kiedy dziewczyna twierdzi "że nie ma po co ani dla kogo żyć", może się okazać pomocne stwierdzenie typu "jeśli nie chcesz żyć dla siebie, to żyj dla mnie".. Aczkolwiek jeśli chora zacznie zdrowieć pod niejakim przymusem, dla drugiej osoby, niezależnie czy to facet, czy np rodzic, może okazać się to niebezpieczne. Co jeśli tej osoby, dla której zdrowieje, zabraknie? Co jeśli chłopak dla którego zdrowieje, się z nią rozstanie? Z własnej autopsji, oraz z doświadczeń kilkudziesięciu dziewczyn z ED, które znam, mogę powiedzieć, iż choroba wróci.. "Skoro leczyłam się dla Niego, a Jego już nie ma, to po co mam być zdrowa?"
Osoba chora nie jest przysłowiowym "jajkiem". Nie można się z nią cackać i bać się Jej reakcji. Jeśli Ty, czyli jej partner, przyjaciel, masz do niej jakieś zastrzeżenia, mów. Najgorsze co można zrobić, to pozwolić chorej osobie się zdominować. Dać jej pewność i wrażenie, że ona może WSZYSTKO, i wszystko zostanie jej wybaczone. Uczucie bezkarności, owszem przyjemne, ale nie pomoże wyjść z choroby, a wręcz w nią wpędza bardziej. Moja przyjaciółka na początku, kiedy wyszła sprawa mojej choroby, wybaczała mi wszystko, "ponieważ byłam chora i nie można mi zaszkodzić". Guzik mi to dało, a jedynie pogorszyło stosunki między nami. Kopa dopiero dały mi jej słowa, które brzmiały mniej więcej tak: "Aneta, do jasnej cholery. Jak długo możesz wszystkie niepowodzenia w życiu zwalać na bulimię? Jak długo będziesz rozpamiętywać przeszłość, to ile straciłaś? Jak długo będziesz uciekać od teraźniejszości tłumacząc się, że jesteś chora? Ta Twoja choroba stała się idealną wymówką od wszystkiego.. Zrozum, że życie z Tobą staje się nie do zniesienia, bo jak długo można trwać z osobą, która na wszystko ma jedne tłumaczenie - to dlatego, że mam bulimię. Jestem cierpliwa, zależy mi na Tobie, ale ja mam też swoje uczucia i potrzeby. Jestem przy Tobie, ale jeśli będziesz tak dalej postępować, nie wiem, kiedy przeleje się czara goryczy i wybuchnę.. Miej tego świadomość, że wszystko można zepsuć, także wypróbowaną przyjaźń i miłość, jeśli uparcie się stara to zrobić, a mam wrażenie, że jedynym Twoim celem jest teraz pieprzenie wszystkiego, co Ci jeszcze zostało.." /Ufam, że nie zostanę w tej lekkiej łacinie od razu skorygowana przez moderatorów. Ja już i tak ułagodziłam ostro jej słowa / _________________ "Zamienie każdy oddech w niespokojny wiatr.. By zabrał mnie spowrotem, tam gdzie masz swój świat.." |
|
| Powrót do góry |
|
 |
AdamD Tandeta


Dołączył: 18 Cze 2003 Posty: 8000 Skąd: Stolyca
|
Wysłany: Sro Mar 03, 2004 9:49 Temat postu: |
|
|
Spoko, piękna polszczyzna, nie ma się co stresować
Właściwie to napisałaś to, z czym ja się nosiłem tylko jakoś nie mogłem się zebrać. Miało to wyglądać tak:
Krótka instrukcja postępowania (od podstaw):
1. Zdobyć wiedzę, aby potrafić rozpoznać zachowania wynikające z choroby
2. Przygotować się psychicznie na ciężkie chwile, co nie jest łatwe bo trzeba zaakceptować że:
* chora będzie manipulować
* chora będzie kłamać
* chora będzie wymuszać zachowania grożąc pogorszeniem stanu zdrowia
* chora będzie mamić poprawą
* ... i trzeba chwilami być ostatnim sk***synem.
3. Dokonać "wyizolowania" zachowań powiązanych z chorobą od człowieka jako takiego.
* na zachowania normalne reagować normalnie (tudzież nawet z dodatkową dozą ciepła i życzliwości)
* zachowania chorobowe ignorować, choćby człowiek miał ochotę odgryźć sobie rękę z wściekłości (powodowanej przemożną chęcią "wsparcia").
* mówić wprost że "to tak nie działa, jeśli czegoś chcesz, załatw to normalnie"
4. Delikatnie sugerować te normalne zachowania, bo chora, szczególnie z dłuższym stażem może być odzwyczajona od życia. No i od kogoś musi się tej normalności nauczyć.
Ostrzegam, że:
* nie daję żadnej gwarancji na powodzenie
* nie jest to proste wcale, żeby spokojnie czytać gazetę w czasie kiedy dziewczyna idzie do kibla wymiotować, a kiedy wróci spokojnie zacząć rozmowę na temat przeczytanego artykułu. Szczerze mówiąc to można się wrzodów nabawić.
Pozdrawiam,
AdamD
PS: jest rano więc jeśli jakieś punkty wymagają skorygowania, to ja proszę o uwagi  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
aneciak ****

Dołączył: 23 Cze 2003 Posty: 115 Skąd: Białystok
|
Wysłany: Sro Mar 03, 2004 10:07 Temat postu: |
|
|
| AdamD napisał: |
Właściwie to napisałaś to, z czym ja się nosiłem tylko jakoś nie mogłem się zebrać.
|
W takim razie nie ściągaj W każdym razie miło mi, że choć raz się zgadzamy  _________________ "Zamienie każdy oddech w niespokojny wiatr.. By zabrał mnie spowrotem, tam gdzie masz swój świat.." |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
Mam nadzieję, że strona poświęcona problemom z jakimi wiąże się
anoreksja, bulimia i inne ED oraz to forum - również poświęcone tematyce zaburzeń odżywiania
(bulimia, anoreksja, otyłość) okazały się pomocne. Mam również nadzieję, że bulimia i anoreksja
przestaną być problemem - a Wy nie przestaniecie być gośćmi glodne.pl.
do zaindeksowania | Podpis elektroniczny | terapia
phpBB © 2001, 2002 phpBB Group
|